Czasem jeszcze
pojawiasz się
na chwilę.
Ledwie widoczna
we wspomnieniach
coraz bardziej rozwodnionych.
Zainfekowanych
upływającym
czasem.
Już nie podniecasz,
nie pachniesz.
Nie istniejesz.
Kiedyś byłaś moją
ostatnią szansą.
Powierniczką błędów.
Lekarstwem.
Nie zostawiłem sobie
żadnego zdjęcia z Tobą.
Zawsze tak robię.
Nie lubię przechowywać
dowodów szczęścia.
Tym bardziej, że owo zdjęcie było tylko pozowanym szczęściem, kadrem.....
zgłoś
zmieniłabym wersyfikację, ale ale ogólnie bardzo dobrze
zgłoś
Bardzo ciekawe podejście:)
zgłoś
"zawsze tak robię" nie brzmi jakby zależało Ci na tej jednej bardziej niż na innych, a wiersz mówi o czym innym, skoro w ogóle powstał
zgłoś