wziełam plecak i poszłam w noc
opowiem ci o Marzence
zaczepila mnie na gg dziewczyna
przedstawila sie
i powiedziala ze jest chora na SM
pisalysmy juz tak sobie ze dwa lata, ona opowiadala mi sobie ja jej o sobie
w miedzyczasie przezylam z nia samobojstwa i inne tego typu nastroje
ktore nie byly mi obojetne
ani mi sie dobrze nie ukladalao w malzenstwie ani jej
jej maz pilkarz
wiadomo ze klub sponsoruje wyjazdy
( jaki sie nazywa nie pomne? )
no i sobie tak pisalysmy i zwierzalysmy sie sobie
az ona powiedziala ze ma marzenie
marzy jej sie morze
oczywiscie zaprosilam ja do siebie
przyjechala
bardziej niesprawna niz sie spodziewalam
ne wiem dlaczego to wczesniej ukrywala
przyjechala na wozku inwalidzkim
pod opieka corki i jej chlopaka
sobie mysle. a niech tam mlodzi maja cos z tego wyjazdu
idzcie sobie..my sobie damy bez was rade
i wzielam Marzenke na spacer na tym wozku
hmm??
trzy minuty trwal
Marzena mowi
wracamy
bo sie zesralam
wrocilysmy. umylam ja, upralam majtki
a ona mi mowi. bardzo cie prosze nie mow im o tym
m0glabym na tym zakonczyc, bo wyjechali
ale byl ciag dalszy
potem jak wyjechala
tak mnie prosila( jest dokladnie w wieku mojej cory)
przyjedz do mnie
przyjedz
pozostala kwestia mojego noclegu
i tu sie zaczynaja schody
i cos o czym mi wstyd mowic do dzis
bo wczesniej zapoznala mnie wirtualnie ze swoim przyjacielem
u niego spalam i z nim spalam
nie chce ci opowiadac niansow tego noclegu
w kazdym badz razie przyszedl czas wyjazdu zabralam swoje manatki i poszlam do Marzeny
a ten tam ma mnie odwiesc do pociagu
ale zanim mnie odwiozl bylo jeszcze pare godzin
i w tej przerwie poprosil mnie o pozyczke...na jakies pol litra nie cierpiace zwloki...cos on komus on tez idd
starczylo tego na tyle ze nie przyjechal zeby mnie odwiesc w pore na pociag
hmmm
co tu robic?
nastepny pociag mam o 6j rano
Marzena mi mowi ze nie moge u niej spac
bo nie ma gdzie mnie przenocowac
bo co by powiedzial na to Krzysiek( jej mąż) ktory byl gdzies na wyjezdzie
wzielam plecak i poszlam w noc
Szelus :( niesamowita historia...
zgłoś
zycie wciaz zadziwia Evo :)
zgłoś
tak, wciaz :) milego dnia, Szel :)
zgłoś
milego Evo :)
zgłoś
ja pierd... :) świetny tekst :)
zgłoś
pierd...sytuacje, to sama sobie powiedzialam Olu, spacerujac po uspionym wloclawku:)
zgłoś
fajny, brak polskich znaków utrudnia płynność czytania:)
zgłoś
dzieki za poswiecenie przy czytaniu Jerzyku :)
zgłoś
okropny, Szel!
zgłoś
okropny powiadasz Gabrysiu (mam jeszcze gorsze) wydaje mi sie ze jest zwyczajnie taki jak ja :)
zgłoś
poczułam wielkie zażenowanie:(
zgłoś
niepotrzebnieGabrysiu, zdaje sobie doskonale sprawe ze nie jest to pisarskie mistrzostwo swiata :)
zgłoś
nie o to chodzi, Krysiu - pomyślałam, że w kontaktach przyjacielskich zobowiązuje jakieś mądre i dobre coś, czego nie można wywlec na forum publiczne - jakieś takie zaufanie, spolegliwość, że nie można sobie tym gęby wytrzeć
zgłoś
hmmm akurat ona pozwolila mi o sobie pisac, byla mi nawet bardzo wdzieczna kiedy to po raz pierwszy zrobilam...a tu...mysle ze to czego nie napisalam jest ta granica zaufania ktorej nie przekroczylam :)
zgłoś
hmmm....
zgłoś
ta historia jest o mnie, nie o niej :P
zgłoś
aha - ona i jej posrane życie w chorobie, to znaczy się rekwizyt:(
zgłoś
ona jest tu w tle, zarysowalam ja po to zeby opowiedziec o moich odczuciach, zreszta nie bez powodu wzmocnilam tytul puenta :P
zgłoś
Jak na rekwizyt to jest zbyt identyfikowalna (nieważne, ze bez adresu, nieważna jej zgoda), wiesz, chyba coś z rozłożeniem akcentów, bo tu widzę głównie ją, odartą z godności przez dosłowność (nie wiem jak to inaczej powiedzieć), a Ty jesteś rekwizytem. Taki jest mój (subiektywny) odbiór.
zgłoś
kazda ciezka choroba bedzie sie wybijala na pierwszy plan, tym bardziej ze pokazalam ja bez ogrodek, zeby pokazac jej stopien zawansowania, chociaz zeby jej zapewnic anonimowosc z wlaclawka smialo moge zrezygnowac :)
zgłoś
chcę wtrącić swoje trzy grosze / uważam że choroba nie ma godności / jeszcze nikt się godnie nie. zesrał w gacie / obojętnie jak. to delikatnie określimy. / zapach gówna jestt realny / pomijam sytuację w jakiej była postawiona autorka / ale ja wiem że choroba nie jest niczym koronkowym lub subtelnym //
zgłoś
otorz to Apisie, uwazam ze choroba to nic wstydliwego i nie widze potrzeby zeby owijac jej obrzydliwosci w bawelne :)
zgłoś
choroba jest faktem, wiersz (choć ja bym to subiektywnie nazwała prozą) jest jej przedstawieniem. Ma być dokumentacją? Takie teksty też są. Ale tu ma być o Szel, tak zostało powiedziane. I nie chodzi mi o przemilczanie. Nie wiem, jak to wyrazić. Brakuje mi warsztatu. I za dużo myśli/odczuć się we mnie kłębi. Na ten temat. Powiem szczerze - protestu do tej formy.
zgłoś
jeszcze jedno / nie piszę tego bezpodstawnie/ bo chorując wielokrotnie zostałem odarty z godności / i mówienie czy pisanie o tym bez osłonek / nie jest w stanie mi już zaszkodzić w jakimolwiek wymiarze //
zgłoś
co by mi przyszlo z doskonalego wrsztatu Jeslinko jesli schowalabym w nim wszystko co budzi w tobie sprzeciw? moze bys wcale nie zrozumiala tego co napisalam ? :P
zgłoś
no choroba ja 4 grosz :)) to jest przeca dzieniiko - nocnik przeplatany ważkimi sprawami ...... no można powiedzieć ..napisać " poezja życia " .... ale , że samam poezja ...to nie :))))
zgłoś
zycie jest poezja we wszystkich swoich aspektach Apisie, tych nocnikowych rowniez:)
zgłoś
kurcze!!!!!!!!!! nastepna wpadka dzis...Mua czuj sie przeproszony i utulony :)
zgłoś
Tytuł podoba mi się Szel. Odbierz priw.
zgłoś
odebralam i nie umim ci odpowiedziec
zgłoś
za gabrielą i jeśli tylko. pomyślę i spróbuję się przyjrzeć uważniej, co i jak mi robi miejscowy tekst i dlaczego się zbuntowałam. i wrócę w sprzyjającym czasie
zgłoś
Będzie na raty.
zgłoś
Po pierwsze, przemożny posmak plotki. Zapewne i w plotce od czasu do czasu bywają jasne strony, ale tu jednak bliżej do wydań dla protestu (jak mówi jeśli tylko), i zażenowania (jak mówi gabrysia), i buntu (jak mówię ja).
zgłoś
Ponieważ z posmaku plotki wynika po drugie: tak jaskrawa i ogłuszająca niedyskrecja, że jakikolwiek cel gadatliwości staje się niewidoczny. Tak samo wyłączy się wzrok na drodze nocą, gdy się dostanie po gałach światłem z halogenu i tak samo – słuch, jeżeli porazi go nagły hałas; podobnie zresztą może zadziałać spoliczkowanie lub inne uderzenie.
zgłoś
I tak, po trzecie, kiedy przytomnieję, w uszach dzwoni, w oczach mam resztki z powodzi światła, więc myśli się plączą.
zgłoś
Opowiem ci o Marzence. No to okej. Czemu nie, okej, opowiedz. Bo wiesz, Marzenka jeździ w wózku. I potrafi zrobić kupę. I nie tylko tak jak większość, ale i w gacie, jak niemowlaki. A ja potrafię uprać majtki i spełniać marzenia, bo czemu nie. Chłopa ma Marzenka piłkarza, a jej córka to córka i ma chłopaka.
zgłoś
Zanim w innym dobrym później powiem cokolwiek dalej, na wszelki wypadek, dla przejrzystości intencji, uprzedzam, że moja droga tutaj jest bez jakiegoś zgorszenia, świętego oburzenia, chęci skandalizowania, piętnowania czy co tam jeszcze ktoś czarnego chciałby wymyślić. Cenię też sobie naturalność w stosunku do biologii życia, fizyczności jego wszelkiej, cielesności itp., itd., zatem i co innego niż naturalizm mnie tutaj potrzaskało.
zgłoś
I, skoro naszkicowałam jako tako punkt widzenia, wrócę znów, kiedy indziej.
zgłoś
Po czwarte, które wynika z innych po któreś, wyrżnął mnie fragment: "a ona mi mowi. bardzo cie prosze nie mow im o tym". Jak rozumiem, chodziło o to, żeby gówno przemilczeć przed córką i jej chłopakiem. Ktoś prosi o dyskrecję wobec rodziny i ją dostaje (chyba?). Tylko po to, żeby w zamian dowiedzieli się o zasraniu niepoliczeni nieznajomi.
zgłoś
Z jednej strony, można się, jasne, zastanawiać, ile razy (gdzie, po co, kto dlaczego itp., itd. bla, bla) we współczesności ludzie rzeczywiście wybierają taki model: prędzej powiedzą o intymności w mediach niż komuś bliskiemu czy może, w tym wypadku, komuś, kogo się za bliskiego uważa. Z drugiej jednak, na miłe_osierdzie, Marzena mówi przecież: "nie mów im".
zgłoś
Skąd więc pomysł, że prośba oznacza automatycznie: za to wystaw mój zasrany tyłek przez okno w kompie? Sorry, coraz częściej w takich sytuacjach mam ochotę na otwarty bunt. No chyba że ktoś wystawia własny zadek. Wtedy, no problem.
zgłoś
wrócę jeszcze
zgłoś
Isso, twoja estetyka niekoniecznie powinna pokrywac sie z moja,niemniej ciekawie prawisz, poprosze o jeszcze :)
zgłoś
:) z mojego punktu widzenia, takiej, jaką jestem teraz, w ogóle żadnego przymusu, Szel. Zatem, naturalnie, i wg mnie nasze estetyki mogą się różnić. piszę bez myśli, by Cię do czegoś przekonywać. jesteśmy ja i tekst. i to, co przy nim się ze mną dzieje. Pozdrawiam :)
zgłoś
odnosisz sie do tekstu tylko? a moze nie jest ci znany gatunek autobiograficzny
zgłoś
i to możliwe, że jest mi nieznany :)
zgłoś
zatem polecam wikipedie
zgłoś
dziękuję :)
zgłoś
mam okropna ochote na cos czego sie nie spodziewasz
zgłoś
kochaj i rób, co chcesz
zgłoś
ladnie ci bedzie w wianuszku ' Uprzejmie Donoszę'
zgłoś
mogłabyś konkretniej :)?
zgłoś
twoja analiza swiadczy o tobie:!
zgłoś
jak?
zgłoś
jak sie pisze paparatcci?
zgłoś
paparazzi
zgłoś
dobranoc wtóre, padme :)
zgłoś
może wolałabyś porozmawiać kiedy indziej, Szel?
zgłoś
ktos madry mnie chamuje Isso
zgłoś
:) http://www.youtube.com/watch?v=0NjIskQn5uQ
zgłoś
skad wiesz co moga moje dlonie?
zgłoś
Szel, mówiłam niedawno, że jesteś piękną, dobrą kobietą :) a teraz idę szukać dla siebie przejścia do snu. czas na mnie. do innego dobrego później
zgłoś
Szelka, przeczytałam to dwa razy i zdaje mi się, że musiałaś się czuć w szczególny sposób rozgoryczona jak pisałaś tekst i umieszczałaś na trumlu, bo w innym wypadku pewnie byś tego nie zrobiła. Dla mnie niesmaczny jest ten kawałeczek dotyczący choroby zaproszonej koleżanki, bo jeśli ktoś prosi o dyskrecję trzeba ją zachować, a nie do kompa opowieść wrzucać. Tak mi się wydaje, bo ja bym tak zrobiła. Drugą sprawą jest to, że pomagając trudno oczekiwać tego samego od innych, bo to jest nasz akt woli i tyle... A to, że ktoś postąpił jak postąpił , czyli źle wobec Ciebie się zachował przynajmniej w Twoim odczuciu, to już zupełnie inna bajka. Pozdrawiam i znikam. Chciałam Ci tylko to powiedzieć ot tak do przemyślenia i z serca, bo przecie... fajna babka z Ciebie,
zgłoś
nie jestem.staka marda za jak mnie masz, ale zacytuje ci kogos mdrego 'Za bardzo nigdy nikomu się nie tłumacz. Wręcz, jeśli Ci ktoś, coś zarzuca (że przekroczyłaś jakieś granice) odpowiadaj raczej obcesowo, że ktoś inny wobec Ciebie przekroczył inne/większe granice. Że to ty ponosisz/poniosłaś większe konsekwencje jakichś czynów, niżby się komuś wydawało."
zgłoś
Może i w tym jest sporo racji, ale ten wers o chorobie koleżanki jakoś mnie zasmucił i być może gdyby w inny sposób to było napisane, łagodniej, bez ujawniania takich szczegółów , o których ona nie chciała by wyszły na jaw, nie umieszczałabym swego komentarza wcale, bo rozumiem Twoje rozgoryczenie tą sytuacją i wiem, a przynajmniej wyobrażam sobie co czułaś, gdy do niej pojechałaś. I tyle w temacie. Pozdrawiam Szelka i w żaden sposób nie chciałam Cię urazić.
zgłoś
pisze tak jak umie. i nie mam zamiaru klaniac sie tym ktorzy mnie chce urazic
zgłoś
Ale ja nie chcę, żebyś się kłaniała, ani też nie chcę Ciebie urazić, nawet do głowy mi to nie przyszło . Przecież napisałam wyżej...
zgłoś
pisze tylko dla was, albo az , grosza za to nie biore, nie chcesz nie czytaj
zgłoś
Przeca wiem Szelka, ale przeczytałam, a jak przeczytałam to mi się tylko to jedno nasunęło, więc i napisałam. Chciałam dobrze, wyszło źle. Moja wina i głupota i jeszcze jak kto tam zwał. Buziaki na odchodne i znikam, bo widzę, że się nie zrozumiemy.
zgłoś
jw.
zgłoś
Czas i tutaj zakończyć drogę :)
zgłoś
Zatem, po piąte, jest jak najbardziej prawdopodobne, że bywam w życiu issa papparazzi, tak jak bywam, jak to ktoś mi nie aż tak dawno powiedział, zimną suką :) Tam samo zdarza się zapewne, że bywam misiem pluszowym albo ryczącym i tysiącami innych agnieszek. bo z mojego punktu widzenia nie jestem, a staję się, w zależności od otoczenia, w jakim się znalazłam.
zgłoś
heh
zgłoś
Po szóste, z mojej perspektywy choroba jest bez mocy "odzierania z godności". Natomiast można się poczuć tak, jakby choroba odzierała z godności. Ale to niedrobna różnica.
zgłoś
Po siódme, kiedy czytam takie teksty, jak ten na górze, marzy mi się jednak, by istniała bodaj czasem jakaś wspólna ludziom granica, która pozwala odróżniać prywatne od publicznego.
zgłoś
Po ósme, zbuntowałam się, jak myślę po przejściu drogi tutaj, dlatego że chcę wierzyć, że nie wszystko jest na sprzedaż. I że chociaż warto być ufnym wobec świata, to tak samo warto zachowywać coś dla siebie i najbliższych jedynie.
zgłoś
Bo jeśli ma być tak, że znika różnica między tym, jak jestem wobec najbliższych i jak jestem wobec jakiegoś dowolnego Każdego gdziekolwiek i kiedykolwiek, to co ma wtedy w ogóle oznaczać bliskość, intymność, jedyność? Rynek, na którym jakiegoś Każdego wolno mi rozebrać do naga, żeby mu powiedzieć "kocham cię"?
zgłoś
p.s. i po co z sensem miałoby się tak robić?
zgłoś
ha może dlatego by znależć prawdziwość zwrotu "kocham cię" ;)
zgłoś
może
zgłoś
Po żadne numerowane, wolę, żeby świat odróżniał bliskie i niebliskie, intymne i publiczne. Chociażby dlatego że nie wierzę, że w rzeczywistym świecie, a nie wymyślonym, komukolwiek jest do wszystkiego i do wszystkich jednakowo blisko publicznie intymnie.
zgłoś
I teraz, czas, żebym zabierała stąd niedźwiedzie łapy. Pozdrawiam, Szel
zgłoś
"Bo jeśli ma być tak, że znika różnica między tym, jak jestem wobec najbliższych i jak jestem wobec jakiegoś dowolnego Każdego gdziekolwiek i kiedykolwiek, to co ma wtedy w ogóle oznaczać bliskość, intymność, jedyność?" - interesująco postawione pytanie. A jak myślę o odpowiedzi zaraz, na gorąco, z marszu, to nasuwa mi się od razu: a bez najbliższych abo jakiegoś dowolnego Każdego gdziekolwiek i kiedykolwiek, tylko w relacji "ja" i "ja" - czy pojęcia: bliskość, intymność, jedyność tracą sens? Jeśli sama dla siebie nie mam takiego miejsca intymnego i jedynego, to jak mam się nim podzielić z druga osobą?
zgłoś
:) interesujące na gorąco
zgłoś
:) wrócę jeszcze, bo dużo tu jest ciekawych komentarzy,
zgłoś
:)
zgłoś
wygląda na autentyczną historię - może lepiej czułby się ten text w dzienniku albo na prozie -mogłabyś ciekawą książkę napisać ,, ot taka ta polska gościnność
zgłoś
jaka to roznica Darku proza poetycka poezja prozowata to przeciez nie zmienia sensu...goscinnosci
zgłoś
i tego ze ktos wycila moj post!
zgłoś
przekonałaś mnie, co za różnica jaką nazwę ma chleb, ważne jak smakuje.( Ps. no to Cię ugościli na rewizycie, ja mam odwrotnie, z reguły nawet obcy ludzie potrafią być zaskakująco gościnni - np. w beskidzie żywieckim gdzie mnie teraz ciągnie jak wilka do lasu - z owego włocławka do mnie godzina drogi - mogłaś przekręcić to z Manią byśmy Cię zabrali albo nawet pare minut do Lipna gdzie też moglibyśmy .. otam ja nie lubię wypominków ale myślę że można o tym mówić . )
zgłoś
do reagujacego..
zgłoś
"Marzena mi mowi ze nie moge u niej spac bo nie ma gdzie mnie przenocowac bo co by powiedzial na to Krzysiek( jej mąż) ktory byl gdzies na wyjezdzie " bez komentarza
zgłoś