Bezmiar oceanu. Miliony litrów wody. Pierwszy raz widziała morze. Nie spodziewała się zobaczyć w jednym miejscu tyle wody. Ten bezkres powoli ją przerażał. Ostatni raz się tak bała, będąc małą dziewczynką. Przebywała wtedy z rodzicami w górach. Podczas jednej z wędrówek, gdy byli na szczycie góry, zaskoczyła ich nagle gwałtowna burza. Od tamtej chwili bała się nieprzewidywalnych żywiołów. Patrząc na błękit oceanu, słuchając szumu fal, przypomniał jej się sen. Sen, który przyśnił jej się dwa tygodnie wcześniej. Stała właśnie nad brzegiem morza, kiedy na horyzoncie pojawił się statek. Okręt kierował się w jej kierunku. Zanurzyła dłonie w oceanie, cały czas go obserwując. Podpłynął, jak tylko mógł najbliżej brzegu i znieruchomiał. Mimo hałasu fal, świszczącego wiatru w uszach, wyraźnie słyszała dźwięk spuszczanej kotwicy. Teraz już usiadła na plaży, nie dowierzając oczom. Ze statku opuszczono łódkę, lecz nikogo w niej nie było. Przyglądała się bardzo uważnie łodzi, która nieprzerwanie płynęła w jej stronę. Gdy łódź przybiła do brzegu, szybko podbiegła do niej. Chciała się przekonać, czy napewno nikogo tam nie ma. Stanęła przy niej i nic. Pusta. Odwróciła się i już chciała odejść, gdy obok pojawiły się ślady bosych stóp. Zatrzymała się i odruchowo obróciła głowę, żeby zobaczyć, kto z nią idzie. Nikogo nie było. Ruszyła naprzód, a ślady stóp poruszały się razem z nią. Stanęła w miejscu i nie wiedząc co zrobić, zawołała:
- Kto tu jest? - Nikt się nie odezwał. Spróbowała jeszcze raz:
- Kto tu jest?
- Kto tu jest? - usłyszała w odpowiedzi.
- Gdzie jesteś? - zapytała.
- Gdzie jesteś? - znowu w odpowiedzi usłyszała pytanie.
- Nie widzę cię - powiedziała kobieta.
- Widzę cię - powiedział głos, niebezpiecznie podobny do jej głosu.
- Kim jesteś? - zadała kolejne pytanie, aby sie upewnić, że nie prowadzi rozmowy z sobą.
- Tobą - odpowiedział jej głos. Nie rozumiała co się dzieje, stoi na plaży i nagle rozmawia z kimś lub czymś niewidzialnym. Zapewne mam halucynację lub oszalałam i słyszę swoje myśli.
- Nie, nie masz halucynacji - uszłyszała mówiąc głos - po prostu, jeszcze mnie nie widzisz. Mogę opowiedzieć ci twoją historię, która jest również moją.
- Nie rozumiem. Czy możesz czytać w myślach? - zapytała.
- Nie czytam w twoich myślach. Ty to ja, ale ja to jeszcze nie ty.
pomysł ok. trochę błędów, które poprawisz (przy edycji podkreślone na czerwono:) ostatni wers zawirował mi...
zgłoś
Jakiego rodzaju są to błędy, nie widzę podkreśleń.
zgłoś
'po prostu jeszcze mnie zie widzisz.' 'Nie spodziewała się, zobaczyć w jednym miejscu tyle wody.' to chyba zdanie proste?
zgłoś
Dzięki. Jak coś jeszcze zobaczysz to pisz.
zgłoś
czasem się krępuję wytykać błędy - zawsze mam nadzieję, że, tak jak ja, autor sam je wyłapie, nie spoczywając na laurach.
zgłoś
Wydaje mi się, że wszystkie juz wyłapałem. Więc nie krępuj się.
zgłoś
ale z Ciebie ignorant! wskazałam byki i nic, a tak się prosisz!!! 'po prostu jeszcze mnie zie widzisz:))))
zgłoś
Nie jestem ignorantem, dopiero teraz zauważyłem.
zgłoś
chcesz być pisarzem? czytaj! i komentarze:)
zgłoś
Czytam.
zgłoś
Ty to ja, ale ja to jeszcze nie ty. Co za sen!. Bardzo ciekawe;
zgłoś
Dopiero początek, ale nie jest to koszmar.
zgłoś