tyle dni i nocy
wchodziłam na tę górę
a teraz widzę u szczytu
jak chowasz głowę
pozwolisz?
zniosę ci kilka kamieni
karbowanych zielonych
wszystko jedno
jak chcesz
zrobimy to po twojemu
chcesz?
nikomu nie powiem
że namówiłam cię
na miłość
ot zbudowaliśmy dom
z resztek góry
którą rozsypałam zbiegając z chmur
i co ja mam teraz z tobą zrobić pacynko...
zgłoś
Możesz na razie zostawić pacynkę i tak każdy wie, że to Ty. Wiersz piękny...
zgłoś
popieram - narazie zostaw, pacynka ma swój styl w wierszach.
zgłoś
dziękuję Leszku... takie tam marzenia starszej saotnej pani ;)))
zgłoś
Pięknie to napisałaś :))) Starszej samotnej pan :))) Uchachałem się po pachy. Wiersz nadal piękny ale co ja mam powiedzieć o starszości???? Wszyscy mamy młode dusze - niech wiek liczą statystycy z GUS!!!
zgłoś
:)
zgłoś
:))
zgłoś
ostatni wers jest niesamowicie bajeczny
zgłoś
i niech tak zostanie Gabrysiu :*
zgłoś
Pięknie.. Podoba mi się ..Ten pomysł z pacynką też:) To prawie jak dwa życia w jednym:)
zgłoś
to tylko przejaw troski o przestrzeń coby jej nie ograniczać zbytecznie ;) dzięki An :)
zgłoś