Ogrzej swe zmarznięte dłonie
na podwórku ziąb szaruga
poczuj się tu jak na tronie
już w kominku iskra mruga
zaraz ciepłem swym otuli
i jasnością zamigoce
odpędzi widok ponury
przykryje ciepłem jak kocem
odpoczywaj dziś niedziela
herbata się zaraz zaparzy
drewno już ogniem strzela
płomieniem smyra po twarzy
Kubek gorący weź w ręce
rozkoszuj się aromatem
przyniosę zaraz drew więcej
i znowu zrobię herbatę.
dobrze się czyta, nie mędrkuję od strony formalnej, bo sama zbieram zbyt dużo krytyk. Ale nie lubię osobiście tak rozstrzelonego teksu. Taka edycja mnie po prostu zniechęca
zgłoś