Taaa. Życie to w ogóle takie jakieś dziwne jest, że pewność gwarantowaną może dawać chyba jedynie trupom. A i to niepewne, bo o tym, w co one całują i kogo, niewiele, zdaje się, wiadomo. Poza tym tutaj też trochę za mało danych. Np. nie ma info, czy całuje się siebie, czy kogoś innego. Tak czy inaczej, żeby solennie prosto w serce, to trzeba najpierw rozedrzeć klatę. Znaczy, sobie lub komuś, oczywista. I teraz, w zależności od stopnia wygimnastykowania, giętkości, no wiesz, albo się nie pocałuje wcale /jeśli chodzi o autocmoki/, albo się pocałuje jakieś inne podroby, np. wątrobę albo nerki. Lub może cmoknie się kość lub nerw czy w żyłkę albo w tłuszczyk. Co tam kto woli. Dobrego.
w co? :)
zgłoś
:)
zgłoś
taka prawda
zgłoś
:))) czasami i tak bywa ;)
zgłoś
Taaa. Życie to w ogóle takie jakieś dziwne jest, że pewność gwarantowaną może dawać chyba jedynie trupom. A i to niepewne, bo o tym, w co one całują i kogo, niewiele, zdaje się, wiadomo. Poza tym tutaj też trochę za mało danych. Np. nie ma info, czy całuje się siebie, czy kogoś innego. Tak czy inaczej, żeby solennie prosto w serce, to trzeba najpierw rozedrzeć klatę. Znaczy, sobie lub komuś, oczywista. I teraz, w zależności od stopnia wygimnastykowania, giętkości, no wiesz, albo się nie pocałuje wcale /jeśli chodzi o autocmoki/, albo się pocałuje jakieś inne podroby, np. wątrobę albo nerki. Lub może cmoknie się kość lub nerw czy w żyłkę albo w tłuszczyk. Co tam kto woli. Dobrego.
zgłoś
p.s. http://truml.com/profiles/37504/photography/95145
zgłoś
:)
zgłoś
... czy nie upuścisz krwi...
zgłoś
:)
zgłoś
wiadomo:)
zgłoś
:)
zgłoś