28 października 2011

poezja

Anna Maria Magdalena
Anna Maria Magdalena

grafomania

Ostatnim oddechem wyrzucam z siebie  bunt
na łańcuchu pies skomle przeraźliwie 
jak by nie umiał uciec sam od siebie 
zaczerwienione twarze wstydem 
płoną jak znicze na grobach przesadnie pamiętanych 
sąsiadka ciasto upiekła co z tego że zakalec 
chciała się podzielić to ją wyśmiali
czytałam dziś gazetę nudną i zakłamaną 
zapłaciłam za nią  to czytam
dusi grosz zgubił skarpetę 
i co? kupi nową ale pustą
tam w ogrodzie ptaki się zleciały
jak sępy do padliny okruchy zbierały 
taki tam człowieczek miły skromny dusi swoją żonę 
nikt mu nic nie powie- bo miły 
zaraz śnieg na ziemie spadnie 
zasypie brudne ulice, ale nie oczyści ich
z popiołów usypanych na polu powstanie nowy dom
tylko czy lepszy? może ładniejszy 
zapomnieli że te popioły to ich matka co się spaliła  w starym 
kto by pamiętał
dziś wieje chłodem mimo iż słońce, a zimno
podając rękę trędowatemu nie myśląc co będzie 
zrobiło się ciepło a śnieg pada.

gabrysia cabaj
28 października 2011 o 09:04

Anko - nawet fajny tekst, ale po znakach: przestankowych, zapytania, myślnikach - spacja. przed myślnikami też. drugie 'domu' niepotrzebne.

zgłoś

Anna Maria Magdalena
28 października 2011 o 09:05

ok.dziękuję za opinie i wskazówki :)

zgłoś

Darek i Mania
28 października 2011 o 19:12

dla mnie to bardzo dobry wiersz -podoba się :))

zgłoś

Anna Maria Magdalena
28 października 2011 o 19:13

dziękuję ,miło słyszeć tu coś miłego :) Pozdrawiam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się