Zwątpienie w zaufaniu - i mieszasz
każdym razem płochliwie bez pewności potrzebnie.
Kiedy tak po rusztowaniach z rur ciemnych w środku
(wspinać się da radę) po dworcach stawianych,
pod elewacjami, by malować.
Zobaczyć daje się ciągnące parowozy smutku,
włóczące żal na zimnej szynie - z uchem przyłożonym.
Zbyt wcześnie rozświetlone lampy stronią od czerni,
a nie ma jej i takie puste uczucie,
załamane w łzach.
Niezebrane kształty twoje migają - jak dotknąć,
dosięgnąć pędzących dłoni w rozedrganiu.
Z bólem ślinę przełykam, na myśl,
o twojej istocie. Jakie pożegnanie
"Z bólem przełykam ślinę" - tak jest poprawnie gramatycznie. Ale nie tylko tu razi mnie budowa zdań, w pierwszej strofie razi potworek "Kiedy tak po rusztowaniach z rur ciemnych w środku (wspinać się da radę) po dworcach stawianych, pod elewacjami, by malować." - nie wiem jak to poprawić. Może autor pomyśli.
zgłoś
Kim Jo ma rację, sporo tu niezręczności językowych, inwersji i innych potknięć, które strasznie gmatwają...
zgłoś
Coś tu jest. Klimat trochę jak z "Miasta zaginionych dzieci". (Mz) czai się zanadto. Chyba. Raczej. Gdyby to było moje, uzwięźlałabym bez mił_osierdzia, heh. Np. bez pierwszego wersu by został, bo ten brzmi jak teza ustalająca dedukcję, a ja wolę bez a priorów;) No ale nie jest moje:) Dobrego.
zgłoś