23 czerwca 2011

Śmiysny Franek

(Gwara z okolic Podhala)

Latło miało się ku kłójcłowi. W Niebyłowie kozdy już płozwłził zbłoze dło stodoły i zacynynało się młócynie.  Jak się sło klolie jakie chałpy, swychać było jednakie klipanie, łup cup, łup cup,  bło przecie trza było wymócić zbłoze i wsuć dło srobków w kumłorze.
Ukłodało się łozwiozane snopki w kółeckło na klepisku w błoisku, i kliepało pło nim cepami na zmiane, roz jedyn,  roz drugi. Ziorka łostały się na klipisku. Sioło się je na przetaku, zeby łodzielić lekie pliewy. Słóme zaś, rznęło się na sieckarni, ktłorom trza było krycić rykami.  Ciyzko tło była rłobota. Siecke  połomiysano z łotrybami, zaliywało się w cebrzyku głorkiymi płomyjami i ciskało na dłodatek pokrajane kwaki, abło buroki, zeby bydłu liepi smakowało.
 Lzy się zrobiło przy młocyniu, jak głospłodorze zacyni uzywać dło tegło kóni i kierotów. Chłodziły se kłoniki w kółkło a wymyślone cepy móciły zbłoze.  Alie dopiyrło była Jameryka, kie pojawiła się we wsie maszina młockarnio. Tło już był luksus, ktłory jes do dzisiok.
 Ku maszinie trza było duzło pumłocników, tło tyz jedyn drugiemu łodrobioł i tak ta młockarnio chłodziła łod chałpy dło chałpy. Jak się nazbierało dło kupy tela tyk ludzi, tło i jedzynie głospłodyni nastrłoiła liepse. Upiekła bukty i zrobiła nojlepsy na świecie syr, płomiysany z masłym. Chliyb był zwycojnie upiecony ze swłóje moki w wielgim piecu. Dło tegło kawe zbłozłowo z mlykiym, abło harbata.
Na zakójcynie był boszcz i była tyz głorzołka.  A kiela śmiechu było, tło skłoda godać. Trefiło się poru takik zortołobliwyk bowidanków i łopłowiadali rózmaite wice. Ale tło inło na przerwak, bło maszina tak wyła, ze jedyn drugiego nie swłysoł.
 Łod jedne dło drugie młócki, chłodził pło wsie straśnie śmiysny Franuś. Un zawse wymyśloł takie psikuse, ze cheba nik nie zabocył tegło dło śmieszci. W zbłozu, jak poliezało w słodłolie, lubiały się łokłocić mysy. Naloz takie gniozdło i naściyboł na snurek tyk nagutkik małyk mysek.
Płowiesił se na syi i tak z tym chłodzi płomiydzy ludziami kłolie masziny. Dziywuchy piscały i rłobiły tyz inne wrłodliwe rzecy z łobrzydzynio.  Dło jedne chałpy, ka była młócka, były dłoś wysłokie schłody. Tym razym zasiok, założył się z Kzkiym spłod Torniny, takim samym guplym jak un, ło głorzołke. Płowiedzioł, ze będzie sed dło głóry i na kozdym schodzie se pierdnie.  Sed i pur, pur, chliap, hliap, pur, pur, chliap, chliap, aze dło same głóry. Łocywiście zokłod wygrał, a ludziska chytali się za brzuchy ze smiychu,a niektłorzy  płojscali się w płortki łod tegło. Jegło psikusy były tak łokrłopne, ze wygliodało tło, kieby był niespełna rozumu.  Alie un się przecie łozynił z dziewuchom z liepse rłodziny we  wsie, mioł śniom dzieciska, tło cheba był dło rzecy.
 Był se ta inło z niegło taki dło łozpuku śmiysny Franuś.  

Srobek - skrzynia na zboże, cebrzyk - duże naczynie z drewnianych klepek, kwaki - brukiew, - karpiele, Kierat, maneż – urządzenie wykorzystujące siłę pociągową zwierząt (koni lub wołów) do napędu stacjonarnych maszyn rolniczych takich jak sieczkarnia, wialnia czy młocarnia,bukta - ciasto


liczba komentarzy: 12 | punkty: 5 |  więcej 

Ania Ostrowska,  

Z ciekawości przebiłam się przez pierwszy akapit. Dalej nie dałam rady :( Niewykluczone, że to dobry,wartościowy tekst, ale dla mnie za trudny. Pozdrawiam

zgłoś |

Julka,  

Aniu jest to gwara z okolic Podhala, trudno, wiem że młodzi nie przywiązują wagi do ginących bezpowrotnie wartości kulturowych. Szkoda, bo to mowa dziadów i pradziadów moich. Już prawie zaginął po niej ślad. Dziękuje że się nad nią pochyliłaś, choć nie do końca.

zgłoś |

Ania Ostrowska,  

Masz racje, lenistwo to straszna rzecz, i dotyka nie tylko młodych :)

zgłoś |

Julka,  

Aniu, to mam nadzieję że dobrnęłaś do tych psikusów śmiesznego Franka. Gdybym czytelnicy nie zniechęcali się trudem zrozumienia, mogłabym zamieszczać takie śmieszne historyjki wzięte z pamiętnych czasów. Pozdrawiam

zgłoś |

Darek i Mania,  

ja za to odtworzyłem wspomnienia z lat szkolnych - i chciałoby się pojechać i odwiedzić dziywuchy ;) (z racji święta - o ich ojcach nie wspomnę jak mnie "gonili" i nawet pomoc w kręceniu sernika w jedną stronę z pół godziny nic nie dała i to że szybko robiłem by na wieczorne tańce szybciej je porwać ) text zaciekawił :):)

zgłoś |

Julka,  

Dariusz, to podziwiam Cię za odwagę podbierania dziewczyn na wieczornych tańcach, które dawnymi czasy odbywały się w chałupach. A chłopaki ze wsi nie tolerowali obcych i czasem źle się to dla nich kończyło. Ale to były dawniejsze czasy, nie te o które Ty możesz pamiętać. Lubię je opisywać ale właśnie gwarą, to dodaje im smaczku. Dziękuję bardzo za poczytanie.

zgłoś |

Leszek Lisiecki,  

Pamiętam swój pierwszy wypad w Tatry - w dolinie Roztoki stanęło obok mnie dwóch górali i po 20 min ich rozmowy domyśliłem się, że rozmawiają o butach. Później oswoiłem się i kocham tą gwarę. Mam przyjaciela w Nowym Targu który pisze do mnie - pół listu gwarą a resztę hm... brzydko powiem "normalnie". Kocham te jego listy - czuję się jakbym tam wracał... Super...

zgłoś |

Julka,  

Leszku, szkoda że tu nie można zamieszczać z recytacją, mam kilka wierszy gwarą. Dwa z nich można posłuchać w moim wykonaniu na YouTube. Myślę, że byłbyś ciekaw jak to brzmi. Dziękuję za miłe słowa.

zgłoś |

Leszek Lisiecki,  

No to natychmiast wklej tu linki do tych wierszy!!!

zgłoś |

Julka,  

http://www.youtube.com/user/PortalPisarski?feature=mhump/c/10/hZbMSwIk8gk

zgłoś |

Subgard,  

Hmm o gramatyce się nie wypowiem, bo w tej gwarze wcisnąć pewnie wszystko by mi można. Ledwie zerknąłem przed lekturą na podstawy. Cóż powiedzieć o samym tekście. Treść? Żadna tak naprawdę, opis do niczego nie prowadzący. Nie do końca to kupuję. Plus to użycie gwary, zręcznie zresztą. Ale w tym i minus, bo mało kto to przeczyta i mimo że krótkie do końca nie dojdą. Sam nie wiem jak to ocenić. Fajnie, bo kulturę trzeba wspierać. Ale, no właśnie. Tak poza tym to nijakie to. Gdyby nie użycie gwary, taki tekst nie byłby dobrze przyjęty. Wygląda tak, że albo użyto gwary dla zasłony słabej treści. Albo liczyła się tylko gwara i treść była olana. Heh, także jak wspominałem - fajnie, że coś innego, ale ja tego nie kupuje tak do końca.

zgłoś |

Julka,  

No cóż drogi panie, gwarą nie mówiło się gramatycznie, więc nawet nie ma mowy o doszukiwaniu się jej w opowiadaniu. Jeśli chodzi o podkreślenie słabej według Ciebie treści, to tu nie mam argumentów by Ci zaprzeczyć, bo treść powstała (jak już wspomniałam przy gwarowych tekstach) na bazie wspomnień. Po co zasłaniać gwarą, mając tę świadomość, słabą treść, lepiej byłoby napisać lepszą. Treść, to taka indywidualna rzecz autora i zarazem prawie zawsze ryzykowna. Może się spodobać komuś, albo nikomu. Przykro mi że zawiodłam Twoje wymogi. Bardzo dziękuję, że wyraziłeś swoją opinię Ps. Ciekawa jestem jaki temat mógłby Cię zadowolić.

zgłoś |



pozostała proza: Śmiysny Franek,

Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


kontakt z redakcją






Zgłoś nadużycie

W pierwszej kolejności proszę rozważyć możliwość zablokowania konkretnego użytkownika za pomocą ikony ,
szczególnie w przypadku subiektywnej oceny sytuacji. Blokada dotyczyć będzie jedynie komentarzy pod własnymi pracami.
Globalne zgłoszenie uwzględniane będzie jedynie w przypadku oczywistego naruszenia regulaminu lub prawa,
o czym będzie decydowała administracja, bez konieczności informowania o swojej decyzji.

Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1