Kli kli klik
klisza nagle pękła
połamany gestalt
piszę w nieskończoność
we mnie wciąż niezgodność
tli się pomysł bujny
oświecony trudny
obiekcie natchnienia
dlaczego cię nie ma
myśli różnorodne
idź gdzie smoki wodne
walcz jak Milarepa
demon ciemna strefa
z oczu płynie ropa
skóra już zielona
chyba będzie wojna
myśl mną poniewiera
klatka się otwiera
potwór mnie rodziera
leże rodzierony
z pomysłem szalonym
sto tysięcy razy
gram
bez należnej gaży
szukasz Diamentowej Drogi... ;-))) zdolności do postrzegania siebie samego takim, jakim się jest naprawdę, ze wszystkimi wadami... to trudne... gramy zawsze za tanio sprzedając każdy dzień... świetna forma z uznaniem... ;-)))
zgłoś
la la la pa pa pa... wygłup, gaworzenie niemowlaka, bełkocik, a nie wiersz. Miała być poetycka ekstrawagancja, wyszło takie pitu pitu.
zgłoś
zimny Konrad wie swoje
zgłoś
wybacz Florian Konrad, za określenie, ale ciężko czasami przełknąć krytykę. Mój zaufany znajomy przyznał ci rację :)
zgłoś