7 października 2011

poezja

Ponczillo
Ponczillo

Ohm. Warszawa.

Obserwujmy ten moment,
gdy jej nagie ciało
przemieni się w miedziany drut.

Po umieszczeniu gwoździa do trumny
w kontakcie elektrycznym,
rozbłysną światłem końcówki stóp.
Palce jej.
My poczujemy na sobie ciepło.
Jej.
Smród palonych włosów.
Jej.

Swoją energią mogłaby obdzielić
małe miasteczko wielkości Warszawy.

Napięcie Warszawy,
natężenie Warszawy.

oczy jak pustynia
7 października 2011 o 17:23

no nie wiem...kto się tu pali?;-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się