Drewniane szydełko
oplatane w roztańczonych palcach
ochrzczone ikoną miłości
jeżeli zdążę
przykleję je do szarego tła
zamknę w srebrnej ramce
powieszę nad marmurowym kominkiem
grzejącym długie mroźne zimy
w grudniowe wieczory
dziergałaś nim sweter w jodełkę
nadal przytula do ciebie choć
dziurawy pod pachą znoszony z wdzięczności
kochania
wybrakowany bynajmniej nie z niedbałości wykonania
słabej włóczki
raczej od zdejmowania przed snem
od zakładania rankiem
obiecałaś nie naprawiać
niech umiera ze starości
obiecałaś nie płakać
nad złamanym szydełkiem.
Stare, dobre małżeństwo.
zgłoś
Czytam tak, że "jeżeli zdążę" jest osią. I bardzo dobrze się czyta, tylko ikona miłości jakoś mi zgrzyta :( Jest konieczna?
zgłoś
Wydaje mi się że ikonie bliżej do świętości niż np. symbolowi, więc zostaje. Zdrówka
zgłoś
romantyk! ;)
zgłoś