Zmiana sposobu prezentacji
Uryną napełniam brudne naczynie
podlane kwiaty więdną o zmieszchu
w pośladkach skrywam wczorajsze racje
tych co polegli w raz z swoim zdaniem
pozostawia w milczącym cieniu
me jurne myśli kieruje w twoją stronę
wzrokiem ogarniam wszystkie wzgórza
wilgotny palec chowam w rowie
dotykam skrawka namiętności
i pocę się i pocę...
głośne klątwe w usta wkładam
z serca wyrymam tamto imię
psim przywiązaniem się nie kieruje
ciałem twoim się brzydzę
radość odczuwam kiedy milcze
sperma pokryła tamte chwile.
na wilgotnej polania ciało sw składam
sychym spojrzeniem dotykam nieba
brudne kieliszki stoją w szeregu
w poste rubryki wspomnienia wkładam
suche konary strzelają rytmicznie
grzyby trujące wyglądają śliczni
stoje i krzyczę.
