te wszystkie mgły
łaszące się pod nogami
gotowe przegryźć gardła
bo mają uszy fenka
i szybko opadają
ten cały kurz
osiada na ekranie
po rozsunięciu ładunków
udaje luminofor a później zakwita
wybucha freskiem na ścianie
aż mdli
leniwie rozedrgany pył
nęci złotą poświatą
pozoruje ciepło odbiera oddech
na dzień dobry
mikrodrobiny zamknięte
w pudełeczku z lusterkiem
zapewniają gładkość powiek
by ostatecznie oślepić
na barwy
ten proch to my
bo odwracamy się
tak długo
aż obrócimy się
niepostrzeżenie
przepracuj ostania zwrotke Jaroslawie...nie dosc ze jest mentorska ...to...bo odwracamy się tak długo aż obrócimy się
zgłoś
oj, świetne "pointe", też)
zgłoś
wszystko marność..
zgłoś
Dobrze podany.
zgłoś
Bardzo ciekawe przemyślenia:)
zgłoś
Przejrzałem się w nim, dobry wiersz.
zgłoś