Zmiana sposobu prezentacji
W całym mieszkaniu rozległ się trzask drzwi. Za progiem stanął ojciec. Czerwona twarz, szklące oczy , brudna koszula. Ledwo stał w drzwiach szukając oparcia w ścianie.
_Znowu piłeś. Gdzie tym razem ? Ile jeszcze masz ? - Spytała z krzykiem między łzami zona.
- Kobieto odczep się . Zejdź mi z drogi .
- Idź spać. Albo zapij się w końcu i będzie spokój. - krzyknęła w jego stronę wracającdo kuchni. Zza uchylonych drzwi wyjrzał siedemnastoletnie chłopak . W calym jego życiu było to na porządku dziennym. Tylko matki było szkoda.
*
- Chodź na śniadanie - usłyszał głos ojca zza drzwi.Poszedł.
- Smakuje ci ? - spytał. Chlopak wzruszył ramionami i popatrzył na niego obojętnym i pustym wzrokiem. Zjadł kilka kęsów i wyszedł . Po niedługim czasie , przyszedl ojciec . Chłopak siedział przy biurku.
- Co robisz ? - spytal syna.Nie dostał odpowiedzi.
- Pytam po raz drugi !
- Biorę z Ciebie przykład .
- Wiesz , że nie piję . - chłopak spojrzal na niego z kpiną w oczach.
Dla wszystkich żyjących jak ja .
Wakacje Joanny ( 11.VIII.08r..)
Pisane gdy było się pięknym i młodym.
- Asiu ! - usłyszała wołanie matki . Choć tu na chwilę . Mam do Ciebie prośbę.
- O co chodzi ? - w drzwiach stanęła Joanna .
- Pójdziesz do Jesionkowskiej i zaniesiesz bańkę mleka . Jakiś przyjezdny wynajmuje u niej wolną część domu . Zamówił u nas mleko . Nie za darmo oczywiście .
- A co to za jeden facet ?
- Nie wiem . Ale chyba z Warszawy . To pojedziesz ?
- Tak i wezmę stary rower Mirka .
- Dobrze to ja już idę . Spóźnię się do pracy . Pa córeczko. - rzuciła przez ramię i pędem wybiegła z domu . Joanna wzięła białą bańkę z mlekiem , która stała na stole kuchennym i wyszła na dwór . Z szopy za domem wyciągnęła stary składak brata . Jak na wyczynu , które Mirek na nim wyprawiał był w całkiem niezłm stanie . Bańkę zawiesiła na jednej stronie kierownicy . Gdy jechała rower przechylał się w lewą strone pod wpływem ciężaru bańki . Poczuła lekki podskok i upadła z roweru . Spojrzała po sobie . Całe kolano obtarte i rozcięta warga . Z leżącej bańki wydobywala się biala strużka . Zajrzała do środka . Była na szczęście prawie pełna . Nie zauważy , że coś ubyło . Otrzepała się i dalej poszła pieszo . Do domu Jesionkowskiej nie było daleko . Rower ukryła w popbliskich krzakach . W końcu cała zmachana i zlana potem stanęła na ganku domu . Zastukała w drzwi , ale nikt nie odpowiedział . (...)
--- cały tekst ---
