Weszłam z ciekawości, Aniu, Twoim śladem, żeby zobaczyć, jak i gdzie brakuje. Fajny test na odmienności:) i niektóre ze skłonności/upodobań raz jeszcze pokazuje. Mnie bowiem nie dość, że nie brakuje reszty, to jeszcze niegodziwie bym ciachnęła z prawej, nawet kosztem jednego ptaka i wrażenia, że krajobraz się okalecza. Żeby pozbyć się jak największej części tej rozpraszającej czuprynki z gałęzi z prawego dolnego rogu, wykadrować rzeczywiście samą botaniczną koroneczkę z inkrustacją z kręgowców. /Dobrego, Leszek./
Nie wiem tylko, czemu mam wrażenie, że odkrywanie odmienności w postrzeganiu Twoim i moim wcale nie powoduje oddalania. Używasz sposobu argumentowania, który do mnie trafia nawet jeśli Twoje racje nie przekonują. Czasem przekonują, a czasem sprawiają, że z większą jeszcze świadomością jestem pewna swojego :)))
Bo chyba nie powoduje oddalania:) Z mojego punktu widzenia odmienności/różnice nie mają mocy oddalania. Raczej przeciwnie, mnie wabią, jeżeli znajduję je u kogoś samoświadomego. Za to oddala brak tożsamości lub tożsamość mało świadoma siebie samej. Realnie w bliskości można być chyba tylko wtedy, gdy się dzięki "blisko" rozpoznaje własną tożsamość, zamiast ją tracić lub o niej przez kogoś nie myśleć /myśląc w dodatku "dzięki niemu"/ heh.
:) O, to, to, Leszek. Takie spotkania odmienności powiększają świat. Otwierają przestrzenie, jakich sama lub w otoczeniu wyłącznie podobnych sobie może w ogóle bym nigdy nie zauważyła, więc i nie mogłabym włączyć ich do własnego myślenia, do tworzenia, rozumienia. Spotkania odmienności zresztą w końcu i tak nie są ani mniej, ani bardziej pełne ryzyka i bezpieczeństwa niż przestawanie z sobą duchowych bliźniąt syjamskich. To po prostu - wydaje się - dwie różne konfiguracje życia.
Jasne, to czysto subiektywne, ale w przypadku drzewa z nagimi gałęziami proporcje wydają mi się szczególnie ważne. Ptaki na tym zdjęciu są jakby zrośnięte z drzewem. Obcięcie pnia kaleczy i ptaki. Tak to czuję, nic nie poradzę :(
Cieszą mnie jak zwykle Wasze opinie. Agnieszko - zdjęcie jest naturalne a efekt "malowania" wyszedł tak trochę sam - może dlatego, że robiłem "pod światło". Midaa - większego kadru się nie da bo to już cały kadr. Aniu - pnia nie obciąłem bo sam się obciął - tak właśnie skadrowałem zdjęcie żeby najważniejsze były ptaki wtopione w te krzywe akacjowe gałęzie...
Waw--fajne:)
zgłoś
ptaki super, ale o ptaki Hasiora muszę się sama postarać...dziękuję
zgłoś
No ptaków Hasiora rzeczywiście nie mam... Kiedyś nawet widziałem na Podhalu ale za szybko odfrunęły...
zgłoś
są u mnie :)
zgłoś
A mnie brakuje reszty drzewa :(
zgłoś
Weszłam z ciekawości, Aniu, Twoim śladem, żeby zobaczyć, jak i gdzie brakuje. Fajny test na odmienności:) i niektóre ze skłonności/upodobań raz jeszcze pokazuje. Mnie bowiem nie dość, że nie brakuje reszty, to jeszcze niegodziwie bym ciachnęła z prawej, nawet kosztem jednego ptaka i wrażenia, że krajobraz się okalecza. Żeby pozbyć się jak największej części tej rozpraszającej czuprynki z gałęzi z prawego dolnego rogu, wykadrować rzeczywiście samą botaniczną koroneczkę z inkrustacją z kręgowców. /Dobrego, Leszek./
zgłoś
Dzięki Isso - z uwagą i uażnie śledzę te uwagi...
zgłoś
Nie wiem tylko, czemu mam wrażenie, że odkrywanie odmienności w postrzeganiu Twoim i moim wcale nie powoduje oddalania. Używasz sposobu argumentowania, który do mnie trafia nawet jeśli Twoje racje nie przekonują. Czasem przekonują, a czasem sprawiają, że z większą jeszcze świadomością jestem pewna swojego :)))
zgłoś
Odmienność w postrzeganiu jest twórcze i obie strony zapewne coś z tych odmienności wyniosą a więc jest ok!
zgłoś
Bo chyba nie powoduje oddalania:) Z mojego punktu widzenia odmienności/różnice nie mają mocy oddalania. Raczej przeciwnie, mnie wabią, jeżeli znajduję je u kogoś samoświadomego. Za to oddala brak tożsamości lub tożsamość mało świadoma siebie samej. Realnie w bliskości można być chyba tylko wtedy, gdy się dzięki "blisko" rozpoznaje własną tożsamość, zamiast ją tracić lub o niej przez kogoś nie myśleć /myśląc w dodatku "dzięki niemu"/ heh.
zgłoś
:) O, to, to, Leszek. Takie spotkania odmienności powiększają świat. Otwierają przestrzenie, jakich sama lub w otoczeniu wyłącznie podobnych sobie może w ogóle bym nigdy nie zauważyła, więc i nie mogłabym włączyć ich do własnego myślenia, do tworzenia, rozumienia. Spotkania odmienności zresztą w końcu i tak nie są ani mniej, ani bardziej pełne ryzyka i bezpieczeństwa niż przestawanie z sobą duchowych bliźniąt syjamskich. To po prostu - wydaje się - dwie różne konfiguracje życia.
zgłoś
Na reszcie drzewa nie było ptaków więc nie ująłem w kadrze...
zgłoś
Nie pasowałoby do tytułu.
zgłoś
Jasne, to czysto subiektywne, ale w przypadku drzewa z nagimi gałęziami proporcje wydają mi się szczególnie ważne. Ptaki na tym zdjęciu są jakby zrośnięte z drzewem. Obcięcie pnia kaleczy i ptaki. Tak to czuję, nic nie poradzę :(
zgłoś
Ależ oczywiście - każdy patrzy po swojemu i widzi to co widzi. Dzięki za to widzenie bo każde spojrzenie jest ważne...
zgłoś
myślę że lepiej by bylo dać większy kadr, niemniej uważam, że zdjęcie udane :)
zgłoś
Aniu Ostrowska - może właśnie to, o czym piszesz w komentarzu, jest uwidocznione na zdjęciu? Tak je odebrałam.
zgłoś
Może i jest skoro Ty to widzisz. Warto o tym mówić, dziękuję :)
zgłoś
jak malowane...
zgłoś
Cieszą mnie jak zwykle Wasze opinie. Agnieszko - zdjęcie jest naturalne a efekt "malowania" wyszedł tak trochę sam - może dlatego, że robiłem "pod światło". Midaa - większego kadru się nie da bo to już cały kadr. Aniu - pnia nie obciąłem bo sam się obciął - tak właśnie skadrowałem zdjęcie żeby najważniejsze były ptaki wtopione w te krzywe akacjowe gałęzie...
zgłoś
to jest cholernie symboliczne zdjęcie, Leszku...
zgłoś
ornament
zgłoś
nawet nie ornament, prawdziwa grafika na tle nieba!! świetne :)
zgłoś