Dziwują się ludzkie stworzenia,
szczególnie chłepczące z łatwizny,
że świat jest przestrzenią tworzenia
wielkości i byleszarzyzny.
Poetów ból głębiej dotyka,
wrażliwość dostali w niebiesiech,
na życie szukają wytrycha,
nie samo natchnienie ich niesie.
Co zrobią "normalni" - nie wiemy,
ich teren twórczości jałowy,
gdy pragną doszukać się weny,
natychmiast przychodzi ból głowy.
zawsze się zastanawiam, dlaczego ludzie patrzą na świat pesymistycznie, poczucie skrzywdzenia rodzi gniew, gniew przeradza się w złość, a z niej wynikają wojny i jak tu ma być dobrze, więc następni się denerwują, wkurzają i niszczą... czasem od słów do rzucenia kamieniem niedaleka droga... a może pogodzenie się z niesprawiedliwością to bezsilność? tylko czy gdyby każdy wzruszył ramionami, byłoby się o co spierać?
zgłoś
nie trawię poetów i tej ich nadwrażliwości..fuj
zgłoś
taaak... z tego tekstu wynika, że osoby piszące wiersze to nadludzie, gdzież tam im do ,,normalnych" :)))))))))))) Pańskie wiersze to nie byleszarzyzna- to tęga, soczysta grafomania- grafomański róg obfitości.
zgłoś