13 kwietnia 2011

poezja

Margot
Margot

prawda i kłamstwo

zanim jeszcze cokolwiek powstało
już patrzyło zza firanek
mgła pozwalała na chybiony strzał
a wiatr ten wiatr przekorny
plątał słowa unosił rzucał
szmaciane kukły na polach
tylko wróbli wyrzutem sumienia
plewy plewy plewy
 
rozsiane zboża nie doczekały chleba
za to w słońcu obiecywały
zapach pszeniczny bochnem
i solą ziemi
 
dla wędrowca dwoje oczu
wskazówką okna
gdzie groty lśnią blaskiem księżyca
 
zanim jeszcze cokolwiek powstało
nienazwane odeszło w krótkich spodenkach

Mirek Dębogórski
15 kwietnia 2011 o 07:53

"Nienazwane" Pięknie piszesz. Brakowało tu...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się