Wokół mroczna cisza wisząca granatem,
gwiazdy gasną ukłute brutalnością słowa.
A za drzwiami przestrzeń nazywana światem,
która dzień kończy lub znaczy od nowa.
Ciche kroki, co chodnik szybko przemierzają,
martwy cień pod ścianą czai się jak złodziej.
A za domem ułudne błękity czekają.
Dzień jak wczoraj płynie i noc płacze jak co dzień.
Spadną gwiazdy przekłute na ramion promienie,
świat się zmieści w klepsydrze sypiącej popiołem.
A za drzwiami zostanie niepewne westchnienie,
o stół pusty oparte pomarszczonym czołem.
Droga Margot, żałuję, że teraz się coraz mniej pisze w takim stylu. Bardzo zgrabnie, wyszlifowane cudnie:*
zgłoś
Ciekawy wiersz. Idealne zakończenie. Pozdrawiam.
zgłoś
Cudeńko:)
zgłoś
Mgławica metafor. uczta dla mnie:)
zgłoś
Podoba mi się
zgłoś
jeżeli coś jest pięknie napisane trudno to komentować łatwiej jest krytykować to co się nam nie podoba powiem więc tylko krótko SUPER pozdrawiam
zgłoś