13 grudnia 2010

poezja

Margot
Margot

x x x

przeciągnęła się niedbale jak kotka
odkrywając ramiona
w których czekał niewinnie
apetyt na siódme niebo marcowe
mruczał tuż przy uchu
łaskocząc delikatnie wyobraźnię
wschodziły słoneczną
pieszczotą wzgórza
promień podnosił spojrzenie
na dolinę której zagłębienie
kusiło obietnicą źródła
zszedł miękko rozgrzanym zboczem
bez pośpiechu zrywał niezapominajki
do koszyka w którym czerwone jabłka
pachniały cudnym grzechem

Szel
13 grudnia 2010 o 17:02

Margot...podniecajace doliny i gory:)

zgłoś

Withkacy
13 grudnia 2010 o 20:10

:)

zgłoś

Mirek Dębogórski
14 grudnia 2010 o 06:03

Wszyscy mamy swoje Marce. Oby cały czas. Pozdrawiam

zgłoś

PanJabol
18 grudnia 2010 o 16:55

cóż, tylko czemu najwięcej kocurów ginie pod kołami w marcu? bo latają jak te głupie, za takimi kotkami co właśnie grzbiet prężą. A co do wiersza, podoba się :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się