pani Klara (z cyklu kobiety za wielką wodą)
w samym środku Adirondack Park
wśród lasów gór jezior i kilku dróg
ogród oddzielony od nieba
rozwieszoną na słupach siatką
w tym niezwykłym więzieniu
rozbuchane kolorami kwiaty
setki zuchwałych motyli
przypadkowy turysta
starsza kobieta sprzedaje bilety
jest alfą i omegą motylego raju
jak zawsze bezbłędnie wyławiam
wschodnioeuropejski akcent
nie pamięta nawet kiedy
ostatni raz mówiła po polsku
już czterdzieści lat na tej żyznej pustyni
na gościnnym bezludziu
wyjechała gdy w jej rodzinnym mieście
zaczynało brakować ludzi
och szczęśliwe motyle
och Polska nieszczęśliwa
a między trzepotem skrzydełek
i gorzkim wspomnieniem
samotna pani Klara
Pani Klara wybrała to, co dla niej najlepsze. W tym nieszczęsliwym kraju na pewno by jej się nie powiodło. I klimat nie dla motyli i sąsiedzi zatruli by jej niechybnie życie. A tak to i my mamy frajdę. Z wiersza
zgłoś
bardzo fajny wiersz:)
zgłoś
Takie panie jak Klara spotykamy nie tylko za wielka wodą:) Ale owa pani- specyficzna bardzo. Świetny wiersz.Olku i ty tez nie marnowałeś czasu po próżnicy wklejając 3 znakomite wiersze:)
zgłoś