nasycona syfem sylwetka Syzyfa
zbrodnia i kara pamięć i wiara
bezpowrotnie zaklęte
przemienione w głaz
i tak to się toczy
z górki i pod górę
orka na ugorze wół na oceanie
żabką do nikąd daremne pływanie
skiba za skibą pługiem po ścianie
to szczyt by taki szczyl
nie doszedł na szczyt
skarcony przez bogów
koniecznością wiecznej symulacji
nieskończonego powracania
do początku
inna synkopa rządzi naszą pieśnią
akcent pada na koniec
głaz ucieka w przepaść
nie jest naszym bratem
ten kto nie umiera
Bez barbarzyńców co poczniemy teraz? Ostatecznie oni byli jakimś rozwiązaniem. Olku twój świetny wiersz się doskonale wpisuje w Kawafisowski nurt piewcy ginącego świata. Gratuluję:)
zgłoś
Świetne, dla mnie 2 i 4 zwrotka szczególnie inna synkopa ...
zgłoś
o, ten bardzo fajny.
zgłoś