Silver Lake

tutejsze drzewa istnieją podwójnie 
im wyżej wznoszą się w jasną próżność nieba 
tym wyraźniej stoją w ciemnym lustrze wody 
sójki nawołujące się krzykliwie wśród gałęzi 
zdają się kołysać na dryfujących kłodach 
a łabędzie drzemiące na leniwych falach 
ni stąd ni zowąd gnieżdżą się w konarach 

stoję przed lustrem między prawdą i iluzją 
poprzez odbicie twarzy dochodzę do siebie 
pamiętam dziecko zatrzymane w kadrze 
uwięzione teraz w gęstej sieci zmarszczek 

w jaki sposób zjednoczyć rzecz i jej odbicie 
czy drzewo musi runąć aby spotkać lustro 
czy jest jaskinia w której cienie znają życie 
czy bez rzeczy konkretnej odbicie jest pustką 

Wanda Szczypiorska
6 sierpnia 2010 o 15:31

Ten wiersz jest jednym z najpiękniejszych Pana wierszy. Odnalazłam go dzisiaj na FL. Tym razem to drzewo, które musi runąć, żeby spotkać lustro stało się dla mnie najważniejsze. (Za każdym razem odkrywa się coś nowego)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
6 sierpnia 2010 o 16:33

Przepiękny wiersz :) Będę tu wracał ...

zgłoś

xxxx
8 sierpnia 2010 o 22:53

mistrzowski. pozdrawiam

zgłoś

Waldemar Kazubek
28 sierpnia 2010 o 03:26

Można się zagapić, można się zamyślić, można się chyba autorowi ukłonić.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się