tutejsze drzewa istnieją podwójnie
im wyżej wznoszą się w jasną próżność nieba
tym wyraźniej stoją w ciemnym lustrze wody
sójki nawołujące się krzykliwie wśród gałęzi
zdają się kołysać na dryfujących kłodach
a łabędzie drzemiące na leniwych falach
ni stąd ni zowąd gnieżdżą się w konarach
stoję przed lustrem między prawdą i iluzją
poprzez odbicie twarzy dochodzę do siebie
pamiętam dziecko zatrzymane w kadrze
uwięzione teraz w gęstej sieci zmarszczek
w jaki sposób zjednoczyć rzecz i jej odbicie
czy drzewo musi runąć aby spotkać lustro
czy jest jaskinia w której cienie znają życie
czy bez rzeczy konkretnej odbicie jest pustką
Ten wiersz jest jednym z najpiękniejszych Pana wierszy. Odnalazłam go dzisiaj na FL. Tym razem to drzewo, które musi runąć, żeby spotkać lustro stało się dla mnie najważniejsze. (Za każdym razem odkrywa się coś nowego)
zgłoś
Przepiękny wiersz :) Będę tu wracał ...
zgłoś
mistrzowski. pozdrawiam
zgłoś
Można się zagapić, można się zamyślić, można się chyba autorowi ukłonić.
zgłoś