20 lipca 2011

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Paliatyk

patrzy tępo, otoczona wiązankami
pełna ciszy, więdnięcia, ciężkiego potu
coraz mniej sterylna (znów weszli mi pod skórę
nie wrócili, szukałam ich, gryzłam)

atmosfera celi, na ścianach wydrapane dni łamią się
(ciągle przychodzą, tylko coraz więksi, krzyczą)

tonie w mdłym, gorzkim, liczy kroki na pooranym
zmarszczkami suficie, oddechy, pętle
(zabrali mi dziś już drugie serce, dranie)

klimat za oknem zmienia się, twarze odbijają w wodzie
(nic tu nie jest moje, tylko znoszone lata
bezoddechowe lustro i paczka połamanych zapałek)

latawce spadają, ciało jest jeszcze ciepłe, mówimy
dużo ciszej, by jej nie budzić, słowa pęcznieją
(karmią mnie parafiną i ogniem, pozwólcie mi wrócić)

Miladora
21 lipca 2011 o 03:26

Gorzkie to studium umierania, Florianie. Czy tak naprawdę potrafimy pomóc komuś, komu już nic pomóc nie może...? Komuś, kto jeszcze nie rozliczył się z życiem...? (a na marginesie, zakradła Ci się literówka "duzo", ale ja tak szeptem...)

zgłoś

Florian Konrad
21 lipca 2011 o 09:37

Dzięki za komentarz Miladoro. Co do literówek- chyba będą, dopóki będę pisać :(

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się