14 czerwca 2011

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Półgnicie

żer(ówka) albo depresja utopca
 
pokój się jeży, ma gęsię skórkę
szyje pod topór, nikt nie zatrzyma biegu
okno- klepsydra przesypuje się
wieczór płynie pod prąd

na skraju pękniętego horyzontu
kruchość i sen- dwie postaci w granicie
przypadkowo zasiane metafory stykają się

w nurcie my- półkoliste kamienie o miękkich
pestkach, dzieci- owoce rzucone na rozpalone deski

oddech, przeciwieństwo światła zlepia ciała
ciągnie się przez tę równonoc
mokre iskierki osiadają na włosach

rankiem oprawią nas w tłuszcz
i wystawią na słońce
cholera wie, po co

Kasiaballou vel Taki Tytoń
15 czerwca 2011 o 08:07

czysta abstrakcja. nie mam nic przeciwko abstrakcji :) coś innego i działa na wyobraźnię. do poczytania.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się