|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (511) Proza (226) Dziennik (9) Fotografia (279) Grafika (73) Książki (14)
O autorze Znajomi (1) | |
nekrofauna, albo tabernakulum i psy
gwoździe pod skórą znajdują miękką krew, pęk kluczy
i przepis na śmierć pisany drżącą ręką
przeciagam krzyżykiem po grzbiecie
werble wkręcone we włosy
kaleczę się twoim cierniem w bladej koronie
cierniem w wypłowiałym płaszczu
napój mnie cykutą, gorzka, zobaczysz, jutro będziemy
pozbawieni złoceń, zdarci z brudnego ołtarzyka
(krótka droga od narodzin do wapna)
piję oligoceński pot. ślinę.
z rozprutego gardła wyjmuję drzazgi, blizny i korale
rdza na liściach. przeklęte linienie.
jeden z twoich lepszych, Konradzie - wiem, co mówię...
zgłoś
Gęsty, jątrzący. Nie jestem w stanie na ten moment określić, w którą stronę mnie ten obraz zabiera. Jak dojdę do siebie - odpowiem. Bolesna recepcja
zgłoś
wywiera wrażenie, po prostu kawał wiersza z filozofią w tle.
zgłoś
Mocny obraz:) Piękny wiersz:) Gratuluję:)
zgłoś