13 czerwca 2011

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Padlinochwalcy

nekrofauna, albo tabernakulum i psy
 
gwoździe pod skórą znajdują miękką krew, pęk kluczy
i przepis na śmierć pisany drżącą ręką
przeciagam krzyżykiem po grzbiecie
werble wkręcone we włosy
 
kaleczę się twoim cierniem w bladej koronie
cierniem w wypłowiałym płaszczu
 
napój mnie cykutą, gorzka, zobaczysz, jutro będziemy
pozbawieni złoceń, zdarci z brudnego ołtarzyka
(krótka droga od narodzin do wapna)
 
piję oligoceński pot. ślinę.
z rozprutego gardła wyjmuję drzazgi, blizny i korale
rdza na liściach. przeklęte linienie.

gabrysia cabaj
13 czerwca 2011 o 23:44

jeden z twoich lepszych, Konradzie - wiem, co mówię...

zgłoś

Laura Calvados
13 czerwca 2011 o 23:53

Gęsty, jątrzący. Nie jestem w stanie na ten moment określić, w którą stronę mnie ten obraz zabiera. Jak dojdę do siebie - odpowiem. Bolesna recepcja

zgłoś

Jerzy Woliński
14 czerwca 2011 o 06:08

wywiera wrażenie, po prostu kawał wiersza z filozofią w tle.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
14 czerwca 2011 o 07:13

Mocny obraz:) Piękny wiersz:) Gratuluję:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się