|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (511) Proza (226) Dziennik (9) Fotografia (279) Grafika (73) Książki (14)
O autorze Znajomi (1) | |
Varneizacja wiersza
tylko beztlenowi znają Annę, jej tłuste ślady
po palcach i świecach, woalki, perłowe skrzydło
napuchnięte korale. jedynie oni ją słyszą
kondukt. jałowi bracia są ubrani w jedną skórę
w srebrnych ornamentach odbija się powtarzalna twarz
pod paznokciami rośnie mech, ciepły kożuszek
grymas obrzydzenia- sto albo i nawet dziewięć
ust po których pociekł wosk
pigmenty pękają (nie sposób utrzymać rumieńców tak długo)
szkło gęstnieje, drżą pióra
zaraz każdy zwinie się do nieba, jedną smużką
bladzi wdychają zalążki Anny,
przez myśli przebiega dreszcz
wreszcie- jesteś! masz ciężkie imię , nieco męski głos
(da się zakryć narzutą)
podejdź bliżej. tutaj jeszcze nie krzepnie światło
- szepczą podnieceni
tutaj, Konradzie, pojechałeś już bardzo lirycznie, jak na Ciebie...
zgłoś
W tym tekście? Dobra, nie będę się sprzeczać, niech będzie, że lirycznie ;) Dziękuję za komentarz.
zgłoś
nie wiem dlaczego uslyszalem Hotel California, no zobacz co slowa potrafia:)
zgłoś
Czy ja wiem? Czy podobny klimat? Hotel California był tak naprawdę o ćpaniu, o nałogu narkotykowym, a ten tekst raczej o ... Annie Varney Cantodea (taka artystka) jako uosobieniu śmierci.
zgłoś