9 marca 2011
Dwa- dziewięć
otwieram oczy
znów jest dwudziesty dziewiąty stycznia szósta rano
pod czaszką dym naftalina pokaleczone przenośnie
słowa których nie mam odwagi wyrzucić
na długie godziny zamykam się w szafie
czasami próbuję mówić do ściany
wieczorami płaczę piję coś czai się
w meblach w ścianach w krtani pod skórą
w kawie coś przenika dom moje żyły
coś kiełkuje po kilku sekundach usycha
nie pozwala mi pisać wierszy
czuję to gdy przeglądam się w szybach
zamykam oczy
wiem że jutro obudzę się
dwudziestego dziewiątego stycznia
i nie będzie mi dane
wyzdrowieć
25 lutego 2026
wiesiek
25 lutego 2026
smokjerzy
24 lutego 2026
Misiek
24 lutego 2026
wiesiek
24 lutego 2026
ais
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Jaga
23 lutego 2026
wiesiek
22 lutego 2026
sam53