Sakryfikacja

modlitwa rzeźna, zielona z kawałkami piór i gwiazd
 
ta noc to tylko atrapa wykluta z bombki
na twarzy ma zimne plamy, znużenie
nad głową foliowy krążek, niedojrzałą aureolę
(w ramionach ja- mały diabeł, bezrogie truchło)
 
w środku płynie udawana krew
ciemny kożuch zapuszcza korzenie
 
na ekranie świat idzie naprzód
betonowa bajka dla zmęczonych dzieci
śnieg, pleśń nadziewana żywym mięsem
nie próbuję udawać, że mnie to obchodzi
 
święć się święć, Mdłe, Krzywe
-mamroczę chowając je za pazuchą

Waldemar Kazubek
3 marca 2011 o 14:29

Wyśmienite wykoślawienie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się