4 grudnia 2011

poezja

Jacek Sojan
Jacek Sojan

śladami dorożki

/ostatniemu w Krakowie Magowi/



wierzyłem - z a c z a r o w a n a
marzyłem - floriańska brama obejmie
i ugości
Hawełek jak na koźle
na bruku się kiwał
podchodzę -
i kto mi uwierzy
- dorożka skrzypi
- koń łzawo łypie
- wypił dorożkarz

rozejrzałem się
wkoło
rynek w śniegu po czubek latarni
tylko księżyc jak kufel się pienił
myślę - śnieg to czy piwo
i liznąłem co żywo
niech to jasna -
parszywe
i słone

że parszywe - niech tam
ale słone - dlaczego
-
ach - tak - te łzawe
końskie oczy
widzę płacze konisko
ciężki łeb schyla nisko
a łzy ciekną że lód się sam kraje

- dość tej soli powiadam
i dość hec nieporządków
gdzie Ben Ali jest
gdzie są czary
- siano masz księżycowe
podnieś koniu swą głowę
dośc tej soli
wyprostuj kolano

chrapy wsadził mi w kieszeń
a z niej płatek wyfrunął
był to - proszę konia
wierszyk bezcukrowy
- nie mam czym
cię pocieszyć
stąd sól i inne rzeczy
już wiem - ten wierszyk
to on cię odczarował

a jednak dość tej soli
i dość hec nieporządków
gdzie Ben Ali - -
gdzie jest mistrz Konstanty
On ma moc czarowania
On za uzdę cię trzymał
poezjo -

hejnał przerwał w pół słowa
wiersz napisał się jakby od nowa
jakby nagle podano go z cukrem

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 22:48

Rzeźba; - motywacja przełamie wszelkie tabu; :))! J.S

zgłoś

oczy jak pustynia
4 grudnia 2011 o 22:51

bez podlizywania, fajny:-)

zgłoś

Teresa Tomys
4 grudnia 2011 o 22:55

dla mnie - C U D N E!!!

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 22:55

oczy jak pustynia.; i powiało sirocco! aż śnieg na krakowskim Rynku stajał.... :)! J.S

zgłoś

oczy jak pustynia
4 grudnia 2011 o 22:59

ostatnio bez opamiętania robiłam fotki tym dorożką, pomimo deszczu który lał się na głowę. przywołałeś miłe wspomnienia:-)

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:27

oczy jak pustynia; ostatnio widziałem Rynek w Kędzierzynie-Koźlu a wkrótce zobaczę Rynek w Lublinie (6 grudnia - we wtorek); bez dorożkarzy taki Rynek jest pusty... :)

zgłoś

oczy jak pustynia
4 grudnia 2011 o 23:31

na temat koni możemy pogadać, lubię konie. one mnie pod ten wiersz zwabiły :-). rynek jak rynek...

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:29

Rzęźba.; szczerze mówiąc wolę wino...ale tekst wymusił inny trunek; tak idziemy na ustępstwa wymogom poetyki; poezja wodzi za nos samych twórców! :)!

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:30

Teresa Tomys; cudny jest Rynek w Krakowie i cudne są wiersze Mistrza Gałczyskiego - a ten to tylko światło odbite... :)! J.S

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
4 grudnia 2011 o 23:34

Nieco nieudolnie, ale cieszy.

zgłoś

LadyC
4 grudnia 2011 o 23:35

Też nie odważyłabym się polizać.

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:36

Rzeźba.; o! to dużo o mnie wiesz...tu rozglądam się... :)! J.S

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
4 grudnia 2011 o 23:37

PS Nie po raz pierwszy widzę, Jacku, że masz kłopoty z mową wiązana. Za to nie masz problemów z wrażliwością, co cenię.

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:38

Jarosławie J...; - nieudolność cieszy? jednym słowem masz satysfakcję...(!!!)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
4 grudnia 2011 o 23:46

Nie bzdurz. Przy takim rymowaniu należy inaczej wersyfikować, żeby nie martwić się gniotem ulepionym choćby w ostatniej strofoidzie. Ułóż się ze słowem, Jacku. Nie bądź na przekór.

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:44

Jarku - staranność zapinania formy klasycznej to nudne zajęcie - wolę swobodną improwizację i pęknięcia w formie aby było autentyczniej i spontaniczniej; niemniej postawiłeś mi wyzwanie i muszę Cię przekonać, że forma mowy wiązanej nie jest dla mnie tajemnicą - pozdrawiam! :)!

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
4 grudnia 2011 o 23:54

Nie wymagam formy klasycznej. "hejnał przerwał w pół / słowa / wiersz napisał się / jakby od nowa / jakby nagle / podano go z cukrem" Zważ i nie opowiadaj mi o swoich znajomościach. Aż na tyle się nie znam.

zgłoś

Emma B.
4 grudnia 2011 o 23:46

co krakowskie - to boskie (to był żarcik) ale wiersz zacny, bardzo za serce chwyciła przedostatnia zwrotka. Mam kłopot z "Hawełek", ale może czegoś nie doczytałam.

zgłoś

Darek i Mania
4 grudnia 2011 o 23:46

przeczytałem całość i trudno było mi to pozbierać ale dało się i spodobał się wiersz :)

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:48

Rzeźba.; no ba! wierę - tylko te zgudne nicki, te przebieranki...raz blondyna raz brunetka...:))! J.S

zgłoś

Jacek Sojan
4 grudnia 2011 o 23:48

złudne i zgubne!

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 00:03

JJ ma rację i dobrze podpowiada - rzetelność i uczciwość nakazuje mi zgodzić się z jego sugestią; chciałbym tylko aby popatrzył na tekst jak na improwizację zabawową bez cech napinania się czy wieszczenia; J.S PS. tym bardziej że sam uprawia literacki kabaret... :)!

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 00:07

i dziękuję Jarku - poprawiłem! kadencja słowa musi tu opadać i tekst zamykać! J.S

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 00:15

Rzeźba; tak własnie zrozumiałem pierwszą Twoją uwagę - że "te parę muśnięć" zawsze jest w potencji działania artystycznego; utwór w końcu zawsze można a nawet trzeba dopieszczać... :)! J.S

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 00:18

Barbara.; Hawełek to znana przedwojenna piwiarnia i restauracja zarazem... ale z boskim Krakowem się nie zgodzę - boskie są zawsze Góry! :))!

zgłoś

Emma B.
5 grudnia 2011 o 02:53

ale ja tak przewrotnie, bo to jest Hawełka, a Góry są boskie zgoda, a to był rym, a gdy góry czasem nie są dostępne z różnych powodów, to szuka się boskości w trochę bardziej dostępnych rewirach. Kraków był we wczesnym średniowieczu Trzecim Rzymem - za Frankiem Kmietowiczem.

zgłoś

Emma B.
5 grudnia 2011 o 02:59

Hawełka nigdy nie był dorożkarzem, to Jan Kaczara i Hawełka pewnie nie pozwoliłby sobie na siedzenie na bruku i kiwanie :)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
5 grudnia 2011 o 08:39

Bardzo ciekawy....

zgłoś

Kajus
5 grudnia 2011 o 09:34

rewel ... :)))

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
5 grudnia 2011 o 09:51

Wątpliwy ten zapis; udziwaczniasz odnośnikami i rwiesz frazy, ale wiersz ciekawy. Pozdrawiam :)

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 21:08

Basiu; u mnie Hawełek jest dorożkarzem - kreacyjna rola poezji na tm właśnie polega że Napoleon staje się wielbłądem a Cezar szakalem...

zgłoś

Emma B.
10 stycznia 2012 o 10:49

ojej ale tego nie robi prawdziwy krakus, są tak zwane definicje kontekstowe i za blisko Hawełek jest Hawełki, aby nie budził we mnie protestu. To są postaci z zupełnie innej bajki - innej sfery, innego dowcipu. To tak jakby zamienić kościół św. Wojciecha z bazyliką Mariacką i nie ma co się zasłaniać kreacyjną rolą poezji, bo to racej fałszująca rola poezji :)

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 21:09

Kajus; rewel...dopiero w drodze; bez przesady! :))!

zgłoś

Jacek Sojan
5 grudnia 2011 o 21:11

kasiaballu; prawda - rwę frazy ale realizuję w ten sposób założenie i poetykę tekstu - tak właśnie zaplanowałem... serdecznie! :)!

zgłoś

soniainos
10 stycznia 2012 o 10:46

Ja może nieco inaczej odbieram poezję, bardziej obrazowo (takie moje zbójeckie prawo), więc jak dla mnie to - przepięknie to namalowałeś!!!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się