|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
Niektórzy o niej mówią: najpiękniejsza.
Albo, że już nigdy nie będziemy tacy ładni
jak dzisiaj. I tacy młodzi.
Ale to marna pociecha i cienkie oszustwo
(na fotografii). Motyle i żuczki. Gramołek -
zdobywca trawy.
Teraz to już wyżej nie podskoczysz, ptaszyno,
kiedy deszcz tak siecze.
I proszę mi nie przeszkadzać - sprzątam.
Kurze i pościel.
Ręce sobie urabiam tą gałązką oliwną
zamiatając podłogę.
Tak ci zostało, kobieto, że spać nie pójdziesz
póki ostatnich drzwi nie zamkną za sobą.
Nie ułożą się do snu.
.
odbierasz mi radość znikania pod pierzyną ;P, prawdziwą jesień opisałaś, taką codzienną
zgłoś
czy ktoś w tych czasach jeszcze śpi pod pierzyną? Konradzie Redusie:))
zgłoś
na szczęście :) ładnie
zgłoś
lubię mieć to poczucie, Istar, że wszyscy spokojnie śpią.
zgłoś
No to dołożyłem jeszcze tej jesieni do jesieni. Też na szczęście :)
zgłoś
dziękuję, Leszku - dobranoc.
zgłoś
tak, ale czytam bez ostatniego wersu :)
zgłoś
musi być, Aniu - koresponduje z dwoma poprzednimi; wiesz, taka odwieczna rola kobiety, dzięki której wszystko się kręci.
zgłoś
jasne, skoro tak to czujesz, to być musi, dla mnie jego treść jest już zawarta w tych dwóch poprzednich. No ale ja mam bzika na punkcie skracania wszystkiego co się da :)))
zgłoś
czasem trzeba przegadać - jakby kropkę postawić nad i, żeby się czytało
zgłoś
Ja kiedyś wycierałem kurze ale mi uciekła... Kobieto pracująca domowo - zawsze będziemy młodzi - jak tylko będziemy chcieli :)))
zgłoś