11 sierpnia 2011

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Asymilacja akulturacja migracja spacja

Ten palant zboczony, co pstryka fotki telefonem,
myśli, że córka nie widzi, a ona,
rzeczywiście piękna,  odwraca się w bok
rumieńcem i ma wkurzone  ramiona.

Po lewej przytulona para, płacze ona,
obejmuje on, gładzi, pieści włosy jak strąki czerwone;
łzy, to ręką, to ustami z smutnej twarzy zbiera.
Widać, że  brała coś (skąd tyle cierpienia?).
Może umarł jej ktoś, albo i odjechał?

Po prawej Murzynka, chyba z dwieście wagi:
baton, czipsy, baton, czipsy i kolejne zjada:
mama, nie patrz! nie patrz, nie wypada!

Więc teraz wzrok mój na nim, na niej  zawieszam -
piękny jest, zadbana, wyróżnia się z masy;
ta figura, fryzura, makijaż, obcasy.
Widać, że lubi, gdy patrzy się na nią,
to ślemy uśmiechy sobie bez końca,  jak słońca
i jeszcze,  i dalej,  i znowu. Ależ piękna dusza!

Ktoś bojowy w kolczyki cały przekłuty,
ściąga spodnie, tatuaż wypina bielą swojej dupy.

W przejściu Muzułmanki trzy młode ze szkoły;
spod czerni czarczafów oczy malowane;
delikatne jak wiosny, roześmiane, łagodne.

Nagle z tyłu głos męski pijacko zawodzi:
rascwietali jabłani i gruszy, my młodzi, my młodzi...

Jakiś z dredami Hindus napalony
wysiada za nami, miękko się porusza.
Idziemy więc sobie ulicą z dredami,
pewnego lipca, na Ilford, z autobusu.

.

gabrysia cabaj
11 sierpnia 2011 o 20:34

dziękuję Leszku56 za plus dodatni:))

zgłoś

Leszek Sobeczko
11 sierpnia 2011 o 21:48

"lata" do zmiany sugeruje coś co fruwa, a nie porę zdarzenia; hey :)

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
11 sierpnia 2011 o 21:50

masz gadane ;)

zgłoś

gabrysia cabaj
11 sierpnia 2011 o 21:52

Leszku_S -ale ulica z dredami pasuje, co nie? :)) więc i nie wyrywać mi z kontekstu i nie latać:)))

zgłoś

Leszek Sobeczko
11 sierpnia 2011 o 22:00

dredy maja swój klimat, przyznaję i się ich nie czepiam; jednak słowa niosą implikacje, przekaz podprogowy [... pewnego dnia lata, na Ilford, z autobusu.], dwuznaczność 'lata' w moim czytaniu działa na niekorzyść odbioru /nie czytaj ironii/, może lipca, czerwca, sierpnia (m-ce letnie); i nic na to nie poradzę; zabij :))

zgłoś

gabrysia cabaj
11 sierpnia 2011 o 22:03

pewnego dnia jesieni, pewnego dnia zimy, pewnego dnia wiosny, pewnego dnia lata - taki mało oczytany jesteś, Leszku_S, czy co? :)) nie odpowiadaj:)))

zgłoś

Leszek Sobeczko
11 sierpnia 2011 o 22:13

akurat nie posłucham, odpowiadam, chociaż pod wcześniejszym Twoim wierszem mój komentarz wcięło /a był w pasku z prawej strony/, do meritum, Ty decydujesz o ostatecznym kształcie wiersza, a ja jak we mnie wejdzie; rozumiem zamysł, przesłanie i o czym :)

zgłoś

gabrysia cabaj
13 sierpnia 2011 o 08:06

zmieniłam zgodnie z sugestią - Leszku_S - dziękuję;)

zgłoś

Bazyliszek
11 sierpnia 2011 o 22:17

sa moze dwa slowa, ktorych nie panimaju, ale reszta kaze to zapomniec:)

zgłoś

gabrysia cabaj
13 sierpnia 2011 o 08:07

czujne smoczysko:))

zgłoś

Istar
11 sierpnia 2011 o 22:45

za wrażliwość G

zgłoś

gabrysia cabaj
13 sierpnia 2011 o 08:08

otaczający nas świat, Istar, jest przeciekawy:)

zgłoś

Leszek Lisiecki
11 sierpnia 2011 o 22:50

Inna kultura, inny świat - przypomina mi się mój półroczny pobyt we Frankfurcie nad Menem... Świetne spostrzeżenia i obserwacje..

zgłoś

gabrysia cabaj
13 sierpnia 2011 o 08:11

teraz tam spłonęło kino, kilka pubów; trochę zdewastowanych sklepów - ot, rzeczywistość, Leszku...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się