20 lipca 2011

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Rodziła się drogami natury

Poczęła się dużo wcześniej.

Trzydzieści lat temu -
- akurat napinała łuk brzucha,
kopała, przekręcała z boku
na bok - pamiętam jej czkawkę
notoryczną (została do dzisiaj).

Śpiewaliśmy dla niej patriotyczne
pieśni; pukaliśmy - halo, to my
czy nas słyszysz?


Zgaga przeplatana była modlitwą;
mdłości - nadzieją na przyszłość.

W połowie grudnia,
w uzasadnionych pretensjach do życia,
wyszła na światło - czerwona,
obrośnięta jak małpa.

Nasza Wolność?
Nasze Schengen?

Mała Celeste -
odtąd solidarność rodzinna.


2010-08-30.

.

Wieśniak M
20 lipca 2011 o 21:19

tak pomyślałem że to dla Agnieszki :)))

zgłoś

gabrysia cabaj
20 lipca 2011 o 21:24

zeszłoroczne pisanie rocznicowe

zgłoś

Wieśniak M
20 lipca 2011 o 21:32

hmmm, mam świeże wspomnienia, ale poród jako taki jakoś mało liryczny.....ale może ? przy użyciu zgrabnych metafor?:)))).....no nie wiem....

zgłoś

gabrysia cabaj
20 lipca 2011 o 21:35

mało liryczny, bo my twardzi ludzie jesteśmy, a całość jest metaforą tworzenia się wielkiej S.

zgłoś

agnieszka_n
21 lipca 2011 o 19:11

:) tu w troszkę innym wydaniu, ale można i tak:) jest ciekawie! pozdrawiam i dziękuję.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się