5 czerwca 2011

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Mrowisko w piasku

mrowią się i roją drzwi ze wszech miar otwierają
by zamknąć przylądek ciszy jestem dziś melancholijna
odchodząc ku sobie rozpuszczam wici jak język strachu

ty moja tajemna złoto-brzmiąca chwilo uniesień
wygładź i wygłaszcz przeszłe załamania rozsuń
góry strzeliste morza czerwone cierpliwą ręką

prowadź a będę migotliwym absurdem śpiewem
pytają mnie po co to robisz co robię nic nie robię
że to jest chore że to szpital przemienienia ja nie wiem

jestem taka bezradna Jezu nie dręcz mnie nie wiem
nie stoję na swoim miejscu a oni nie piją mojej kawy
a ja ich noszę przez noc i dalej tak ciężko nosić kamień

i trudno gdy metaliczne dźwięki beztroskich ptaków
jesteśmy wolni jeszcze śpią dzisiaj zakwitły stare akacje
skowronek nad nimi stanął z trzepotem przeleciał gołąb

.

Wanda Szczypiorska
5 czerwca 2011 o 08:57

Większość poetów takie melancholie, taki gąszcz uczuć i doznań wymyśla na użytek wiersza. U Ciebie Gabrysiu jest wręcz przeciwnie i to się czuje. To ten natłok uczuć powoduje wiersz

zgłoś

gabrysia cabaj
7 czerwca 2011 o 07:42

przez dwa dni nie miałam łączenia z trumlem, to teraz dziękuję Wando , za słów kilka - pozdrawiam serdecznie

zgłoś

alt art
15 stycznia 2014 o 18:30

nie śpiesz się..

zgłoś

gabrysia cabaj
15 stycznia 2014 o 18:39

przydreptałam tu za Tobą, staruszku:*

zgłoś

alt art
15 stycznia 2014 o 18:43

zawsze zostaję w tyle..

zgłoś

gabrysia cabaj
16 stycznia 2014 o 12:12

zresztą nieważne, drogi alcie - ważne, by patrzeć w tym samym kierunku..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się