Gęsi

te złote ciała dwa dni czekały na werandzie
aż wziąć je do kuchni i dokładnie rozebrać
miejsce na blacie musi być czyste i nóż
ostry by spełnił zadanie do tego deska
i mała siekierka już ja wiem do czego

więc najpierw ta mniejsza co ma skórę w kratkę
cienką jak pergamin i toczone piersi wzdłuż
mostka przecinam żeby wyjąć filet i drugi
potem nogi u nasady pleców zwichnąć w biodrach
oba skrzydła odjąć i złamać zostaje korpus

rąbany siekierką w niedługich odcinkach
z drugą jest tak samo tylko więcej tłuszczu
to co się nadaje do stopienia w smalec
obok góra mięsa którą składam w porcje

a jeszcze niedawno widziałam na stawie
kąpały się z rozkoszą godną białych łabędzi
nie jestem oprawcą nie mam złych zamiarów
boli mnie głowa i mam po łokcie ubabrane
łapy wycieram i zakrwawione miejsca

.

Wieśniak M
14 maja 2011 o 19:47

Lecz teraz zawsze już będą z Tobą w Tobie i tam na stawie nieśmiertelne :)

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 19:57

Wieśniaku, zapomniałam dodać, że jest mi niedobrze....:(

zgłoś

Wieśniak M
14 maja 2011 o 19:58

paradoksalnie....to dobrze...

zgłoś

agnieszka_n
14 maja 2011 o 20:03

Naturalistycznie... ;)

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 20:15

chyba tylko na prozę się nadawało, Agnieszko, ale tez nie bardzo wiedziałam jak to ubrać

zgłoś

agnieszka_n
14 maja 2011 o 20:56

też tak czasami mam... boję się, że coś przekombinuję...

zgłoś

Withkacy
14 maja 2011 o 20:35

podoba mi się szczególnie ostatnia strofa

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 20:57

trochę poprawiłam, Witkacy - dziękuję za wizytację:)

zgłoś

Withkacy
14 maja 2011 o 20:58

jest lepiej :)

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:03

czasami nie wiem, czy pisać takie coś, co by nie poczytano mi, że chcę się jakoś wyróżnić tematyką, ale gdy napiszę, trochę lżej mi na duszy

zgłoś

Withkacy
14 maja 2011 o 21:08

wybacz, nie rozumiem Twojej obawy. Pisz co chcesz, czytać będą ci, do których dociera i to wszystko ;)

zgłoś

agnieszka_n
14 maja 2011 o 21:10

zgadzam się w stu procentach!!!

zgłoś

Leszek Lisiecki
16 maja 2011 o 15:58

I ja też się zgadzam - a do mnie akurat dociera... Więc pisz dalej i jak najwięcej...

zgłoś

agnieszka_n
14 maja 2011 o 21:06

najlepiej pisać w zgodzie z samym sobą... jaki sens ma pisanie pod "publiczkę"??

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:14

tak też zrobiłam, po zastanowieniu

zgłoś

agnieszka_n
14 maja 2011 o 21:22

:-)

zgłoś

Jerzy Woliński
14 maja 2011 o 21:11

no to teraz będę już umiał takie rzeczy:)

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:17

na to są potrzebne lata praktyki, panie Jerzu Woliński - ja odchodzę od tego - wolę musli na sucho

zgłoś

Jerzy Woliński
14 maja 2011 o 21:21

to było żartobliwie, wiersz ok, :)

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:23

:)

zgłoś

Darek i Mania
14 maja 2011 o 21:33

kucharski przepis -ostatnia zwrotka zaciekawiła :)

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:42

och, Darku - ten syndrom ostatnich zwrotek przytłacza :)

zgłoś

krzysztof bojko
14 maja 2011 o 21:38

"złote ciała"... świetne wprowadzenie i dalej się płynie.

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:44

wiesz, Popsuty, coraz trudniej mi wracać po tym do siebie - za słowo, dzięki.

zgłoś

Wieśniak M
14 maja 2011 o 21:49

Dałaś tej gęsi wymiar życia i śmierci. Odciągnęłaś ją od marketowych zamrażarek i wypuściłaś na wolność pokazałaś ich miejsce. Czasem myślę że człowiek powinien jeść mięso tylko kiedy potrafi je własnoręcznie pozbawić wcześniej życia....Oj sorry za tę refleksję ..

zgłoś

gabrysia cabaj
14 maja 2011 o 21:56

nie, nie! mądra refleksja, Wieśniaku - słusznie prawisz. to drastycznie ograniczyłoby spożywanie mięsa...

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
15 maja 2011 o 19:40

Nigdy się nie babrałam w tym, ale opisałaś bardzo dokładnie:)

zgłoś

gabrysia cabaj
16 maja 2011 o 09:55

niestety, An - jestem jedyną osobą w naszym domu, która to potrafi:(

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się