|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
Rano oknem wpełza szare cielsko i zwinięte na podłodze drzemie do wieczora, aby bezszelestnie wyślizgnąć się w nocny ogród, zabierając zbędny do snu dym. Już po fakcie zauważam - dzień za dniem brakuje słońca. Trucizna to niż. Oddychanie przez nos. I niczego tak nie żal, proszę ciebie, jak jednego papierosa
gorzkie żale..
zgłoś
masz rację, alt.. chyba zasiadłeś mi w głowie..
zgłoś
łał!
zgłoś
Po czym rozpoznać ranek, gdy brakuje słońca, po wpełzaniu? Pozdrawiam.
zgłoś
deruda, sisey - trudno opowiedzieć, bo to rozciągnięte w czasie
zgłoś
idę zapalić i pomyślę nad brakiem słońca, napyskuję pod nosem na niże, sprawdzę czy daleko polazło szare cielskowate...
zgłoś
tylko na balkonie pozwają na dymka, a słońca też niewiele:))
zgłoś
nie ma lekko, Jerzy:)
zgłoś
dawno Cę nie było, dobrze, że jesteś :) miotłą rozgonimy dym, niech przyjdzie słońce :)
zgłoś
też planuję wiosnę, ale co z tego wyjdzie, jeśli tylko:)
zgłoś
pisz, pisz, pisz :)
zgłoś
jestem jak kapelusz wujka Staśka, issa - dogłębnie sama, bezbrzeżnie pusta:)
zgłoś
:d o, o, kapelusz - bardzo dobra rzecz; iluż to już nawyciągało z niego tysiące, tysiące jeszcze inaczej intrygujących Innych Rzeczy niż Kapelusz. :*, GLC
zgłoś
brakuje słońca jak cholera. :( od listopada.
zgłoś