Ojciec Karl Rahner SI pisze list do Luisy Rinser

ten list powinienem napisać bardzo dawno
ale nigdy mnie nie stworzono
nie uczyniono ofiarą owocu
który od zarania był tylko mgłą
pozostał na wieki tylko mrzonką

piszesz do mnie
Moja Rybko, Ukochany
niewątpliwie
jestem rybą
w rzece w morzu w deszczu
w kropli dziegciu na łyżkę siarki
i jak na zdrową rybę przystało
zacząłem śmierdzieć od głowy

padam przed Tobą
moja Wuschel Ecclesio
na każde kolano
ziemskie niebieskie piekielne -
wielu widziało płaczącą ikonę
ale tylko ja widziałem ją w nocy
na Twoich piersiach na Twoich pośladkach
na wewnętrznej stronie Twoich ud

teraz wystawiam na obraz i pośmiewisko
skarb świątyni –
zapomniałem o nim
ale ciągle  noszę
to fałszywe brzemię

w sennej kałuży grzechu
zło jest czyste jak niewinność
zło jest czyste jak miłość -
mordercy stają u bram mojego grobu
pewnego dnia do nich dołączysz
a ja otworzę Ci drzwi

Miladora
28 maja 2011 o 14:54

Piękny list i doskonale oddaje klimat tego „związku”. Ale mam uwagi (jak zwykle, pardon). ;))) Mógłbyś pozbyć się niektórych powtórzeń – „który od zarania był tylko mgłą pozostał na wieki tylko mrzonką” – dałabym łącznik i usunęła drugie „tylko” (tylko mgłą i pozostał na wieki mrzonką). Dalej – „wielu widziało/ja widziałem”. – „na Twoich piersiach na Twoich pośladkach na wewnętrznej stronie Twoich ud” – trochę za dużo „Twoich”. ;) – „zło jest czyste jak niewinność zło jest czyste jak miłość” – a gdybyś zrobił taką woltę za drugie „czyste” - „zło jest czyste jak niewinność zło jest niewinne jak miłość”? Dobrego, Hieronymusie. ;)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się