Kiedy noc się zakrada tysiącami kropel
uczuć słonych rozrzuconych w lustrzanym odbiciu
kilka słów gdy światło przygasa
pragnienie ciemności nagle chwyta
w rozpaczy objęcia czarne jak smoła
lepkie i śliskie jak czerń bezlitosne
przydeptuje światło rozsianych gwiazd
by zabić nienarodzone miłości
noc głucha i ślepa jak głaz
bez tchnienia bez ciepła bez łez
gdy zniknie wynurzając słońce z cienia
pozostawia za sobą tylko okruchy szkła.
Napisany 2006.02.17
Niedobry wiersz. Metafory pozlepiane z okruchów, ale nie szkla, tylko innych niedobrych wierszy
zgłoś
Cóż możesz kobietko wiedzieć co działo się we mnie i w mojej głowie podczas pisania tycz"niedobrych metafor"? Oceniasz według swojej "prozy" która może i nie ma nic wspólnego z poezją ale blisko prozy też nie leżała. Wyrażasz się jak prowincjuszka, (co może i zachwyca prostotą proste umysły). Zniechęciłaś mnie Pani Wando, lecz nie do pisania , ale do portalu na którym istnieje tak nielogiczne indywiduum! Pozdrawiam i szczerze powodzenia w "pisaniu" życzę.
zgłoś