Jeszcze lękam się mówić
świtem budzącym zamyśleć
Jeszcze się boję zbliżyć
wyciągnąć dłoń nad przestrzenią
Jeszcze chowam w sobie potok słów
by nagle przemówić językiem twoim
Jeszcze powoli stąpam
nad modrym oceanu brzegiem
w mgłę otulam ramiona
poranne słońce nakładam na usta
z deszczem i wiatrem umykam
niedokonanej chwili
Jeszcze i jeszcze...
Poczekaj chwilę a zakwitnę.
Ten chyba jest najlepszy. Przeczytałam wszystkie wiersze. Są takie bardzo egocentryczne. Jednak wolę kiedy ktoś pisze z odrobiną dystansu do siebie i świata. Ale to takie moje widzimisię.
zgłoś