Dziś zgrzeszyłam przeciwko tobie:
myślą - wycierając statki pozwoliłam sobie
na analizę odcieni błękitu,
mową - zbyt niedbale rzuciłam kochanie
zanim klamka zapadła,
uczynkiem - ogrzewałam dłonie wygładzając żelazkiem
nierówności przy kołnierzyku,
i zaniedbaniem - niedopilnowałam kotletów
robiąc za ciebie rachunek sumienia.
ślicznie:) dziękuję :)
zgłoś
dziękuję za inspirację :)
zgłoś
Fajne:) niemniej przypalone kotlety to masakra heh:)
zgłoś
No i cały w tym ambaras, żeby kucharka była spełniona i kotlety jak należy :)
zgłoś
przyznać się nie jest łatwo - fajnie piszesz - krótko, a z treścią!
zgłoś
A ile przy tym pisaniu czasami muszę wyrzucić, aby zrobiło się strawnie :)
zgłoś
dobrze iż to było pół roku nazad ;))
zgłoś
tendencja mi jednak została :)
zgłoś
to ( moim zdaniem kiszka = źle ) mię to wygladowywuje na syndrom sztokholmski
zgłoś
nie martw się, dobry rachunek to lepiej dobrana pokuta :))
zgłoś
wiesz sorki ... kiedyś napisałem " po kuta taka pokuta " aaalee cóż mua tam wiem co by polemizować "?? ;)))
zgłoś
PS I jeszcze na dodatek jak kaktusem pokuta ...cy cóś tam ...ta pamięć kiełbasa heheh
zgłoś
Kaszana, mua, kaszana :) Jak kaktusem pokuta to kolce zębami ...(trzeba wyciągać) :)))
zgłoś
okij ;)) tekst dobry .... tyle, że mua ile siem da powtarzam ...rachunek sumienia zaczynamy od siebie ...rachunek sumienia zaczynamy... rachunek sumienia z... ra... ;))
zgłoś
Dzięki, zapamiętam :) P.S. syndrom sztokholmski to parę tytułów wcześniej w Żniwiarce
zgłoś