7 września 2012

proza

dracena
dracena

Drugie dno

Teraz to już wszyscy dowiedzą się,że stoisz na rancie z wyciągniętą ręką,nieważne że od dzisiaj i wzrokiem uczepionym chodnikowej płyty,a nie jak masz w zwyczaju pobliskiej knajpy.No,jasne z pianką na paznokieć siedzi ci w głowie,a tu posucha,w szklance jedynie średnionasycona CO2.
Nie wierzę w przyrzeczenia składane w niedzielny poranek,na wszystkie świętości,honor,matkę i jeszcze kilku nieznanych mi osobników.Później na akt skruchy znalazłeś bardziej zaciszniejsze miejsce,ale to już ty masz więcej do powiedzenia w tym temacie.

W pierwszym czytaniu...drugiego już nie było,poderwałem się z ławki jakby gonił mnie diabeł,a to tylko kazanie wikarego o cnocie,litości i dobroci bliźniego.Ciekawe,że podparte przykładami ze świata polityki i to tej w najgorszym wydaniu.Na polityków to ja się zapatrzyłem dawno i ciągle mam obraz tylko brak mi ramek żeby to wisiało godnie,a nie zasłaniało jedynie dziurę.

alt art
8 września 2012 o 11:28

ktoś puka od spodu..

zgłoś

dracena
8 września 2012 o 11:34

ciekawe jak wszedł,bo spód podwójny.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się