Spiralne inwokacje transgalaktyczne
w kulistych, z czasu odlanych akwariach
wciąż marząc o przestrzeni tkwimy
aż zginiemy wśród
ścian szklistych milczenia
niemi, dotykamy krzywizny
wieczności, która oczy odbarwia
o zasnutych pustką, wieków mgłami
Kalwariach nie dociera szept
ze światów obcych do Ziemi
gdzie wzrastamy ślepi
nigdy się nie dowiemy, w rzek jakich
mroczne wpłyniemy estuaria
dogmatów dorzecze wielkie
swe zmącone toczy wody
czoła nizin rzeźbiąc zachmurzone,
póki nie uwierzy w skamieniałe oczy
posągów, którym nozdrza odjęto
i dłonie
że klęczymy nad otwartym atlasem nocy
z dala ujścia - kołysani faloskłonem
odrobina egzystencjalizmu poszerzona aż do horyzontu zdarzeń naszego Uniwersum. czy zastanawiałaś się czasem, czy Wielki Architekt zesłał na miliardy miliardów planet w miliardach galaktyk--- wszędzie swoich "synów", aby skonali na krzyżu? czy taka wizja nie jest kusząca? i rozsadzająca całą idiotyczną teologię chrześcijańską? co do "dotykania różnych form", poezję trzeba posuwać na wszystkie strony, w prowokujących intelektualnie pozycjach...
zgłoś
forma leży:( treść ciekawa mogłaby być, gdyby nie jakieś zamieszanie kuliste akwaria odlane z czasu są świetne lepiej brzmi po prostu "wśród szklistych ścian milczenia". kalwariach z małej literki bym napisała itd itd,proponuję ugładzić przeczytać sobie tekst na głos
zgłoś
Forma jest OK. To klasyczny sonet. Tylko go rozpieprzyłem w drobny mak. Chcesz się pobawić, to złóż go z powrotem, to się da zrobić. Nic tu nie będę zmieniał. Wiersz jest nieco kaleki, ale tak już zostanie. Lubię jak coś jest lekko kulawe i zgrzyta... :-)
zgłoś
"w kulistych, z czasu odlanych akwariach" to dobre. potem już tylko orgia inwersji pokrywająca pustosłowie zagęszczone do granic mozliwości.
zgłoś