29 października 2010
Czarny kapelusz na sądzie rupieci
Statystycznie rzecz biorąc jestem w matni.
Koniec końców zawsze tam ląduję.
Nikt nie wie kim jestem.
Ubieram czarny kapelusz i udaję, że znikam.
Ciągle coś pada.
To moja wiara.
A w parku śnieg.
I ostatni liść na ławce.
Coś mnie tu trzyma.
Dlaczego wciąż mi ufasz?
Strasznie zmęczona pierdołami, szukam konkretów.
Lecz nigdzie ich nie ma.
Jest tylko czekolada - jeszcze ciepła,
Niedokończona książka - samozwańcza nauczycielka,
Wielka poduszka - zbyt wielka,
Szare radio - dawno już nie gra
i niemodny telefon - jeszcze się przyda.
28 stycznia 2026
wiesiek
28 stycznia 2026
Yaro
28 stycznia 2026
jeśli tylko
28 stycznia 2026
sam53
27 stycznia 2026
wiesiek
27 stycznia 2026
jesienna70
27 stycznia 2026
sam53
26 stycznia 2026
wiesiek
26 stycznia 2026
Przędąc słowem
25 stycznia 2026
violetta