25 maja 2010
Samotność
Przechodzą przez nas płaszczyzny samotności,
równoległe i bardzo precyzyjnie odmierzone
zegarkiem serca wbite w takt pośpieszny,
jak ten pociąg, co jednak zawsze się spóźnia.
Przepływają przez nas wzory chemiczne
kolorowe i słodkie jak usta kochane,
z których cierpkość wyssana, sztucznym miodem osłodzona
jest dość prawdopodobna, nie trzeba jej podważać.
Ustrojeni w ciszę jak w brylantów oschłość,
roześmiani śmiechem, co dźwięczy jak skowyt,
wygładzeni pięknem zagranicznych wakacji
zatykamy uszy watą słowną.
I nie ma nas.
Te płaszczyzny pod żadnym kątem się nie przetną,
choć mogłyby innym ulżyć
i nas względnie podratować.
Wystarczy mieć chęć, parę szczytnych ideałów,
ulubioną książkę i intratną posadę,
by na szacunek zasługiwać,
mieć miejsce na cmentarzu,
co cztery lata decydować o przyszłości tego kraju.
Samotność nie jest dla nas krzykiem ni rozpaczą,
lecz radosnym skutkiem świadomych wyborów,
bezpieczniej i łatwiej nie mieć kuli u nogi,
choćby nawet ta kula była kryształowa.
12 marca 2026
Weronika
12 marca 2026
sam53
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
wiesiek
11 marca 2026
Atanazy Pernat
11 marca 2026
Atanazy Pernat
11 marca 2026
ais
11 marca 2026
Kreton
10 marca 2026
wiesiek