25 maja 2010
Wariacja na temat Marii T.
Konstelacja twoich spojrzeń jak gwiazda zaranna.
Gdy dłoń przymierzasz do waz i pucharów
poddani drżą.
Wstrzymanym oddechem chcą ratować płuca.
Oczy nieprzywykłe do boskiej jasności
chciwie pożerają odrobiny światła,
co spomiędzy twych palców- gotyckich wieżyczek-
upadają w ziemię jak zaczątki życia.
Lecz jest pod gorsetu czerwonym atłasem,
co opina szczelnie smagłość twego ciała
miejsce zawsze ciepłe, pulsujące równo
czułością wezbrane, kruche i bezbronne.
I cóż, że na lustra załamanej toni
niezmiennie oblicze krwawej Marii Tudor,
co zęby obnaża w uśmiechu ironii
koniuszkiem języka wciąż czując na wargach
lepki, trochę gorzki, smak bezbrzeżnej władzy?
I cóż, że gdy rękę ku górze unosisz,
by dłonią się zakraść w jedwabistość włosów
to musi ta ręka opaść jak siekiera,
poćwiartować przestrzeń na drobne kawałki-
-wciąż jest pod gorsetu fiszbinową uzurpacją
miejsce zawsze ciepłe, pulsujące równo.
Trudno ci odmówić tych resztek człowieka,
kłamią, kiedy twierdzą, że twa ręka nie drży,
gdy wyrok śmierci podpisujesz, Pani.
12 marca 2026
Weronika
12 marca 2026
sam53
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
wiesiek
11 marca 2026
Atanazy Pernat
11 marca 2026
Atanazy Pernat
11 marca 2026
ais
11 marca 2026
Kreton
10 marca 2026
wiesiek