Dawno nie było ani słowa które,
Do ciebie płynąć poprzez drogi chciało,
Czasy nastały inne bo ponure,
Zabrakło słowa które odkryć miałem.
I w końcu siedząc w hali przed odlotem,
Zamierzam spisać co minęło w lecie,
Lecz nie wymyślę co nastąpi potem,
Słońca promienie? Burze i zamiecie?
Rzadkie spotkania, smutek serca twego,
W kinie obrazy: żadne albo miłe,
I tyle złego ile też dobrego,
W te dni minione, co zabrały siłę.
Lecz wierzę jeszcze, słońce znów rozbłyśnie,
Ucieszy serce, uraduje zmysły,
Wszystko pobiegnie naprzód znów pomyślnie,
Gdy tylko zmory niby bańki prysną.
jeżeli z przyjaźni, to może i trochę do mnie
zgłoś
:) do każdego kto ceni przyjaźń. pozdrawiam
zgłoś
O, w jakim romantycznym stylu napisane! Bardzo płynnie się czyta. Napawa optymizmem, co bardzo cieszy i jest ważne. Ostatnia strofa dla mnie- super. Pozdrawiam.
zgłoś