szaked*
sugestywnie modelujesz słowa
na obraz swój i podobieństwo
kunsztownie przeciągając głoski
wysłuchaj co chcę powiedzieć
czuwałam w źrenicach symbolicznie
zapewniając o tęsknocie w gąszczu
metafor gubiłam drogę pustynniejąc
w pośmiertnym grymasie niedomówień
przygryzałeś usta powstrzymując słowa
gdy zakwitałam bladoróżowym pąkiem
przedwcześnie rodząc gorzkie migdały
palącą potrzebą ugaszenia pragnienia
szeptem zaschniętych warg życzę ci miły
w pięciu lukrowanych migdałach
szczęścia zdrowia bogactwa
długowieczności i cudownych dzieci
co widzisz oparty o laskę starca
gdy czuwam nad moim słowem
aby je wypełnić
*migdał
Czytam bez :" pośmiertnego grymasu niedomówień",początek zapowiada się interesująco, póżniej nieco słabiej, końcówka zdecydowanie lepsza, wyczuwam jakby pisanie było w amplitudzie. Pozdrawiam:)
zgłoś
myślę Aniu, że jeszcze tego wiersza nie wypuściłaś bezpowrotnie. myślę, że on się nadal w tobie wierci. mam cały kosmos cierpliwości by się doczekać.
zgłoś
też tak myślę Pi :) cierpliwość cnotą... wierci się we mnie więcej takich, mają czas. nigdzie się nie spieszę ze słowem.
zgłoś
jak to co widzę? sandały, przecie..
zgłoś