29 lipca 2010

poezja

violetta
violetta

Uskrzydlona

Wymyślamy spacer. Niczego bardziej, gdy jestem boso
w pończochach z lawendy. Pierścienie kwiatów na delikatnych
nadgarstkach.

Nie istnieje język. Twoje serce przy mnie
daje moc, by zabrać ciebie. Usta pełne
smaku. Całujesz każdą cząstkę,
gdzie nie byłam.

uwalniam zapach
robię miejsce dla rosy

.
7 kwietnia 2013 o 11:44

super czemu ja Cie wcześniej nie czytałem :) masz dar roznoszenie słońca a pończochy z lawendy to coś niezwykłego :)

zgłoś

alt art
18 maja 2013 o 16:12

gdy jesteś obok, nic mnie nie przeraża [e.]..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się