naiwnych się nie sieje, wyrosną z niczego
zupełnie jak słowa po deszczu spuszczonym ze spodni
zbudzona przecieram oczy. honor tabletce gwałtu
przynajmniej nie pamiętam kto komu. i dobrze.
wskażesz drogę chłopcze? chcę przejść do przeszłości
a wszystkie znaki na niebie popsuli wandale
może się przyłączysz, podobno razem raźniej
mam klucz do wielu zagadek na półce w warsztacie
niestety niedokończony, znów jestem pod kreską
z tak obciążonym imieniem powinnam przewidzieć
chciałam mieć mentora zostałam z maestro
elektronicznym zapisem kupionych historii.
zwijam pępowinę. od dziś pępek świata
wspomnij zdmuchując świeczki na kolejnym torcie
kiedyś wymodliłam. czy nie jestem święta?
Małgorzata. byłam
dzięki Bartku:)
zgłoś
ciekawie wkomponowany maestro i nie tylko ;)
zgłoś
no taki mi się kiedyś ze złości skomponował i pojechałam po maestro;)
zgłoś
Nie tylko wirtuozeria przeginania, ale wirtuozeria jako taka. Bardzo bogaty, bardzo wieloznaczny wiersz. Nie wolno go czytać po łepkach
zgłoś
Bardzo dziękuję Pani Wando:) Powiem tylko, że nie upychałam słów, one same się pchały i każde jest dla mnie ważne w tym wierszu.
zgłoś
bardzo dobry wiersz, poza jedną frazą: "zupełnie jak słowa po deszczu spuszczonym ze spodni " - nie mogę tego rozkminić
zgłoś
Dziękuję Pani Mirko:) A fraza - to "olewać" taki zamysł.
zgłoś
Znakomity .
zgłoś