31 lipca 2011

poezja

RENATA
RENATA

początek końca

Bez litości mówię dość zamknij z drugiej
strony drzwi i odejdż motyli trzepot i czas
czarodziej kiedyś ścieżki nasze nierozłączne
byliśmy niczym bez siebie nawzajem
i świat obok nie istniał

Bez przebaczenia mój miły choć nie oglądasz
się za innymi niewolnicą nie będę nie chcę
wracać do domu ani do wspomnień
odejdż klucze zostaw pod wycieraczką
ja i tak wymienię zamki tylko wyjdż

Nie będziesz moim bogiem nadaremno
inwestujesz i szukasz dziury w całym
za te kilka wycieczek zapłaciłam
seksem dostatecznie nic nie jestem
winna gdybym mogła zamienę cię w rybę
tak lubisz je łowić

Rozgniewałeś się bo zupy było za mało
jadłbyś w nieskończoność choćby była słona
jak same morze martwe i już się zamknij
z glośnym trzaskiem padł talerz potem
policzek żegnaj bez pojednań

Kasiaballou vel Taki Tytoń
31 lipca 2011 o 17:31

główny zarzut jaki mam do wiersza, to bolesne dopowiedzenia. cała syt. liryczna obrazowana jak dla mnie zbyt ławowo/dosadnie. nie uwodzi też ujęciem tematu, mam wrażenie szablonu, ponieważ niektóre sformułowania są mz zbyt pospolite po prostu. poczekam na następny.

zgłoś

"Nie będziesz moim bogiem nadaremno/inwestujesz (...)" - ciekawa przerzutnia... nie będziesz mouim bogiem, bogiem małym "b" pisanym, bożkiem toksycznym, demonem... Inwestorem... Prosty, ale głęboko bolesny tekst...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się